Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silver Millenium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silver Millenium. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 listopada 2014

Suicide is painless

Tak mnie jakoś dzisiaj naszło... Muzyka tu.
_____________________

Suicide is painless
It brings on many changes
And I can take or leave it
If I please...

Czym jest rozpacz?
Ona nie znała tego pojęcia aż do pewnej pamiętnej nocy. Była księżniczką. Ukochaną córką swojej matki. Zawsze uśmiechnięta, zawsze gotowa nieść pomoc. Nie znała smaku zła. Nigdy nie musiała walczyć o swoje zdanie. Po prostu była. Owszem, słyszała o takim  uczuciu, jednak miała świadomość, że poznanie go jest mało prawdopodobne. Co innego miłość...

Jej smak znała od początku swojego życia. Kochała i była kochana. Miała przecież matkę i przyjaciół. Nigdy nie zastanawiała się nad jej fizyczną stroną. Po prostu przyjmowała ją taką, jaką była. Nic mniej i nic więcej. Jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło...

Kiedy tylko zobaczyła jego oczy, jego postać, wiedziała, że on jest dla niej stworzony. Zresztą jak się okazało on też poczuł to samo. Długo nie chciała się przed sobą przyznać, że to, co poczuła to miłość. Nie mogła się dłużej oszukiwać. Motyle latał jej w brzuchu na dźwięk jego imienia. Patrząc na ziemię widziała jego oczy. W powiewie wiatru słyszała jego głos. Niecierpliwie wyczekiwała chwili, kiedy go znów zobaczy...

Nigdy nie była wtajemniczana w plany obrony. Nic nie wiedziała o wrogach. Nie umiała się bronić. Była bardzo łatwym celem. Zwłaszcza, kiedy była sama. Właśnie wtedy ją dopadła. Patrzyła przerażona, jak tamta kobieta podnosi miecz. Jednak nie poczuła nic. Żadnego bólu. Zamiast tego widziała ukochane oczy, w których gasł blask życia.

Wreszcie to poczuła. Ten nieskończony żal. Dookoła niej leżały ciała bliskich jej osób. Chciała być blisko nich. Dogonić ich w wędrówce, która ich rozdzieliła. Nie myślała, że to będzie aż tak bolało. Każdy ruch, każde spojrzenie, było nieskończoną męką. Widziała pełne satysfakcji oczy tamtej kobiety. Ona jednak wśród tej rozpaczy miała coś jeszcze. Nadzieję...

Wystarczyło jedno pchnięcie, jeden krótki ból. Nagle poczuła się lekka. Miała wrażenie, że spada w przepaść, jednak wiedziała, że tam w dole stoi on z wyciągniętymi w jej stronę ramionami i czeka...


poniedziałek, 27 października 2014

I will be waiting for you...

Nagroda dla Sereny.

Muzyka tu.
____________________

Oceans apart day after day
And I slowly go insane
I hear your voice on the line
But it doesn't stop the pain

If I see you next to never
How can we say forever...

Kochany,
Od naszego ostatniego spotkania minęły wieki. Nic nie może ukoić mojej tęsknoty. Zobaczymy się jeszcze? Ja wiem, że nasze uczucie jest zakazane, ale... Przecież sam wiesz. Nie mogę znieść myśli, że my już nigdy...

Pamiętam tamtą noc, kiedy się po raz ostatni spotkaliśmy. Niebo było pełne gwiazd, a nad naszymi głowami jasno świecił księżyc. Pamiętam swój zachwyt. Wtedy po raz pierwszy go zobaczyłam. Zresztą wtedy tych pierwszych razów było znacznie więcej. Jak na przykład nasz pierwszy pocałunek. Nigdy nie zapomnę jego słodyczy...

Jak relikwię przechowuję czerwoną różę, którą mi wtedy podarowałeś. Wciąż czuję jej zapach. Wciąż słyszę nasze obietnice wtedy powiedziane... Czy kiedyś się spełnią?

Patrzę teraz na ziemię przez okno. Mama do tej pory nie wie, dlaczego tak bardzo lubię na nią patrzeć. A ja... Ja widzę wtedy kolor Twoich oczu i wyobrażam sobie, że jesteś obok mnie...

Czekam na jakikolwiek znak od Ciebie, mój Ukochany. Odliczam każdą sekundę, do naszego ponownego spotkania.

Twoja na zawsze
Serenity

I took for granted, all the times
That I though would last somehow
I hear your laughter, I taste the tears
But I can't get near you now

Oh, can't you see it baby
You've got me goin' crazy...


Moja jedyna,
Ciągle słyszę Twój śmiech, widzę kolor Twoich oczu, słyszę Twój słodki śpiew... Mówią o tym - miłość. wielka i nieuleczalna. Wiemy też, że niemożliwa...

Nie wolno nam było się spotkać. Wiedziałem o tym od początku. Nie mogłem jednak powstrzymać swojej ciekawości. Wiem, że przeznaczono mi inną na małżonkę, jednak... Wiem, że nie mogę tego zrobić. Coś mnie hamuje. Ciągle w mojej głowie widzę Twoją twarz, nie jej. Chyba właśnie dlatego nie ożenię się z nią...

Kiedy patrzę w niebo, zwłaszcza w jasną tarczę księżyca, często myślę, co by było, gdybyśmy nie byli sobie zakazani. Czy wtedy wszystko potoczyłoby się tak samo? Czy doszłoby do naszych potajemnych spotkań? Chyba nie chcę poznać na te pytania odpowiedzi. Mam nadzieję, że być może nigdy więcej nie będę musiał ich zadawać...

Kiedy jestem w ogrodzie czuję zapach róż. Tych samych, które Ci kiedyś podarowałem. Tych samych, które były niemymi świadkami naszych pocałunków i obietnic. Zarówno tych wypowiedzianych, jak i tych, których nie musieliśmy mówić. Wiem, że właśnie te róże będą już na zawsze symbolem naszego uczucia...

Pamiętaj, gzdiekolwiek nas los nie rzuci i jakkolwiek nami nie pokieruje, ja zawsze będę na ciebie czekał.

Całuję mocno,
Twój Endymion

Wherever you go
Whatever you do
I will be right here waiting for you
Whatever it takes
Or how my heart brakes
I will be right here waiting for you...


__________________________

BTW czy tylko mi się ta muzyka kojarzy z Polsat Dzieciom?
A no i "osiem zapałek" na początku :D

wtorek, 29 lipca 2014

Hunter of Stars

Muzyka tu.

Zapraszam na Rise of Asteroids. Kolejny rozdział niebawem :)
_________________________________

Looking for a candidate
You have an option, only one choice
Slipping my drink, looking around
There's so much beauty, yes we can
And yet, self-confidence is fragile concept that often fades away in the night
And there it comes, that unwanted guest, there's no place for you tonight...

Mieli jasne zadanie. Umożliwić Księciu Endymionowi spotkanie z Księżniczką Serenity. Popatrzyli na siebie. Ich mistrz zakochał się. Dzisiaj miał jej to wyznać. Problem polegał na tym, że nigdy się nie spotkali, nigdy nie spojrzeli sobie w oczy. Każdy z nich wiedział, dlaczego. Ich miłość była zakazana...'

Postanowili wmieszać się w tłum. Zadanie było o tyle ułatwione, gdyż gości było sporo. Na księżycu odbywał się bowiem bal urodzinowy Księżniczki. Dobra okazja, taka, która mogła się już nie powtórzyć. Musieli podejść na tyle blisko, żeby odciągnąć jej strażniczki i przekazać liścik od Endymiona. Nadal uważali, że pomysł jest głupi, ale ku ich zdziwieniu miał szanse powodzenia...

Like an evil satelite
Twisting the truth, and leaving us alone
In this mad and moody world
Society without love
And I state, my heart has been well-trained
I'm going to be your candidate
I'm the hunter, you are the prey
Tonight i gonna eat you up

Nic prostszego - powtarzał sobie. Po prostu musisz ją jakimś cudem poprosić do tańca i odciągnąć w daleki kraniec tej sali. Inaczej plan... Odetchnął. Podszedł do niej. Był już blisko. Poczuł wokół siebie jakby mgiełkę wody. No tak, ona właśnie tym władała. Woda i lód, czyli w najgorszym wypadku zmieni go w lodową bryłę. Tak się jednak nie stało. Kiedy tylko spojrzał w jej oczy... Przepadli oboje. Jakby ta woda, którą miała we władaniu ich porwała. Do tego stopnia, że się w niej utopili. Jak zahipnotyzowany wyciągnął w jej kierunku dłoń. Po chwili wirowali w tańcu...

Krążył wokół niej. Wpatrywał się w nią z taką intensywnością, że w końcu musiała to zauważyć. W jej oczach pojawiły się błyskawice. Podeszła do niego. Już chciała zapytać, czego chce, ale zdążyła tylko otworzyć usta. On również miał je otwarte. Nie mógł wykrztusić choćby słowa. To nie tak miało być, pomyślał zanim przeszyła ich błyskawica. Jak magnesy zbliżali się do siebie. Grom z jasnego nieba, pomyślał po raz kolejny, wirując z nią po sali balowej...

Chciał z niej zażartować. Taki właśnie miał sposób na wszystko, włącznie z paraliżującym lękiem. Przypatrywał się jej zza pleców jej rozmówcy. Kiedy ten jednak odszedł, poczuł, że to go przerasta. Wodził wzrokiem po podłodze, aż w końcu napotkał jej czerwone buty. Podniósł wzrok. Kiedy spojrzał na jej twarz i powoli zerknął w jej oczy, poczuł, że robi mu się gorąco. Tym bardziej, im bliżej niego się znajdowała. Kiedy ich dłonie się połączyły, miał wrażenie, że wybuchł pożar, który spalił ich oboje. W tej pożodze nie widział nic, z wyjątkiem jej oczu. Ona też zdawała się nie zauważać reszty otoczenia...

Był dowódcą, tak samo, jak ona. Mógł z nią porozmawiać rzeczowo. Tak właśnie chciał zrobić, jednak, kiedy stanął z nią twarzą w twarz... To było coś. Poczuł, jakby jakiś niewidoczny łańcuch trzymał go przy niej. Kątem oka zobaczył zdumioną twarz Serenity. Wcisnął w jej dłoń kartkę od Endymiona. Nie widział jednak jej reakcji. Całą swoją uwagę skupił na tej jednej, dookoła której przed chwilą zaczął kręcić się jego świat. Czy właśnie to poczuł Endymion? Pytanie pozostało bez odpowiedzi. Kiedy ich usta się złączyły, nic nie było już ważne...

I press my nose to the glass, it's raining outside
I would like to storm in, roar like a lion
But i feel your judgement, I'm so wet and dirty
I feel your judgement, It's me and my imperfection...

Wszystko skończyło się nagle. Prysło jak bańka mydlana. Miłość w jednej chwili zmieniła się we wrogość...

Księżniczka zniknęła. Nigdzie jej nie było. Ktoś podniósł alarm. Wojowniczki popatrzyły na swoich partnerów. W ich oczach dojrzały to, czego nie chciały zobaczyć. A więc to był plan. Zostały perfidnie oszukane. Tyle, że te uczucia... Nie patrząc na nich wybiegły z sali balowej. Ich partnerzy niewiele myśląc pobiegli za nimi. Kiedy wreszcie je dogonili, ich oczom ukazał się obrazek, który podświadomie chcieli ujrzeć. Księżniczka spała na ławce przytulona do Endymiona, Który się nad nią pochylał. Delikatnie przyciągnęli do siebie wojowniczki. Czuli, że wraca tamto uczucie. Wiedzieli, że prędzej czy później...

Want me to go, want me to go
Because you think I'm lying, 'cause you think I'm lying
No, open the door
'Cause tonight I cannot to hunting for stars, no no


wtorek, 15 lipca 2014

Moon Pride

Nagroda dla Van.

Inspiracja tu.
______________________________________

Srebrne Milenium... Nowa królowa... Nowe rządy, nowe wybory... Nowe smutki, nowe radości... Fazy księżyca ją naznaczą... Tajemniczy kamień poprowadzi... Jedno pozostanie niezmienne... Duma...

Pierwsza kwadra (po nowiu) - Luna

Została królową. Nie bardzo wiedziała, dlaczego. Wiedziała natomiast jedno: musiała zbudować potężne królestwo. Musiała dobrać ludzi, którzy pomogą jej wypełnić misję - sprawić, żeby piękna, błękitna planeta zatętniła życiem. Nie było to łatwe, jednak dzięki kamieniowi, który dostała mogła ożywić wszystko, nawet kamienie. Tak też zrobiła. Zanim ożywi Ziemię, jak nazwała tą planetę, postanowiła ożywić trochę Księżyc. W ciągu kilku lat zaroiło się od lunarian. Każdy był inny, każdy długowieczny. Nie wiedziała, dlaczego tak się dzieje. W każdym razie zakładali rodziny, mieli dzieci. Ona też za tym tęskniła. W końcu poznała mężczyznę swojego życia. Urodziła im się córka. Wiedziała, że kiedyś przekaże jej rządy i ten tajemniczy kamień... Do końca swoich dni wiedziała, że nie dokończy swojej misji. Miała jednak nadzieję, że następne pokolenia ją wypełnią, a błękitna planeta zatętni w końcu życiem.

Pierwsza kwadra (przed pełnią) - Selena

Miała zadanie do wykonania. Musiała czuwać nad prawidłowym rozwojem życia na Ziemi. Tylko jak miała to zrobić? Przypomniała sobie opowiadania swojej matki. Kamień, który ożywia wszystko... Miała go w rękach. Lśnił niebywałą poświatą. Odkrycie, że to nie kamień, a kryształ było przełomem. Czuła jego moc. Udała się na ziemię. Tworzyła życie. Jednak kiedy wróciła do swojego królestwa zastała zmiany. Niegdyś mały, lecz piękny pałacyk zastąpił pałac, który górował nad resztą królestwa. Pytała służby, kto to zbudował. Dostała odpowiedź, że powstał sam. Nagle. weszła do środka. Był piękny, jednak ona gdzieś na dnie serca miała obraz swojego rodzinnego domu - niezbyt dużego,jednak tętniącego życiem. Nie miała czasu, żeby się dalej nad tym zastanawiać. Dotarła do niej wiadomość, że na Ziemi toczą się wojny. Nie miała wyboru. Po raz kolejny Srebrny Kryształ, jak go nazwała dał jej moc. Wiedziała, że pokój nie będzie wieczny. Postanowiła więc wysłać tam swoje wojsko. Między innymi był tam też jej narzeczony, który nie wiedział i jak się później okazało nigdy nie dowiedział się, że zostanie ojcem... Wszyscy zginęli. Za to ich córka była prześliczna. Dostała strażniczki, które miały strzec ją za cenę życia. Nie przewidziała jednak jednego. Miłości, której skutki były opłakane. Pozostała jej tylko nadzieja...

Pełnia - Serenity

Długowieczność. Wiedziała, że tylko jej został przekazany ten dar. Dwa okresy panowania... Niewiele pamiętała z tego, co wydarzyło się przed wiekami. Jednak to dało jej możliwość rozwoju. Nie była nieświadomą mocy Srebrnego Kryształu królową. Ona dokładnie znała jego moc. Doprowadziło to do rozkwitu planetę, którą się opiekowały od wieków władczynie księżyca. Była od początku otoczona miłością, lecz cierpienie nie było jej obce. Doskonale wiedziała, jak boli każda najmniejsza strata... Wiedziała, że nie podzieli losu swojej matki i babki. Niedawno odnalazła w ruinach kryształowej wieży ich pamiętniki. Postanowiła zrobić wszystko, żeby droga jej następczyń nie była naznaczona cierpieniem.

Trzecia kwadra (po pełni) - Usagi

Ona jako jedyna podróżowała w czasie. Dzięki temu nie tylko odkryła prawdę o sobie, ale też spotkała miłość swojego życia. Heliosa. Ciężko było przekonać rodziców do tego pomysłu, ale kiedy tylko zobaczyli jak wielka jest ich miłość... Cóż oni sami nie mieli lekko, więc zaaprobowali jej związek. Kiedy jej matka odeszła zrobiła wszystko, żeby poddani jak najmniej odczuli jej stratę. Mówili, że miała łatwiej, bo była do niej bardzo podobna. Ona jednak tego tak nie widziała. Srebrny Kryształ jakby trochę stracił ze swojej mocy. Wiedziała dlaczego. Ona nie potrafiła oddać mu całej swojej energii. Coś zawsze ją hamowało. Może wspomnienia z dzieciństwa? Cóż, nie doszła do tego. Możliwe, że jej córka odkryje przyczynę...

Trzecia kwadra - Saule

Przymierze Ziemi, Księżyca i Słońca. Tak ona była ich władczynią. Musiała bardzo szybko dorosnąć. Wiedziała jedno. Kolejna wojna wisiała w powietrzu. Gdyby tylko miała moc swojej babki... Chciała być taka jak ona. Jej matka mówiła, że była dokładnie taka sama jak ona. Kiedy tylko otrzymała Srebrny Kryształ, wiedziała, że nie przywróci mu pełni mocy. Starała się, jak mogła, ale nic nie było w stanie tego zrobić. Wojna powoli wyniszczała wszystko. Nie pozostało jej nic innego. Musiała uciekać. Jedynym bezpiecznym miejscem był księżyc. Ona, Słoneczna Pani, jak ją kiedyś nazwali użyła całej swojej mocy, do zapewnienia swojej rodzinie i garstce zaufanych ludzi bezpiecznego miejsca... Miała nadzieję, że jej córka nie doprowadzi do najgorszego...

Trzecia kwadra (przed nowiem) - Amatea

Miała swoją dumę. I misję do wykonania. Postanowiła, że ją wykona wbrew przeciwnościom. Musiała tylko przekonać zwaśnione strony do zawieszenia broni. Wiedziała, że Srebrny Kryształ jej nie pomoże. Gasł w oczach. Zostawiła swoje dzieci na księżycu. Tam były bezpieczne. Bez wahania wyruszyła na pole walki. Negocjacje były trudne. Jedynym ich skutkiem było to, że strony się na siebie pogniewały. Nic nie zapowiadało kolejnych walk. Zrobiła co do niej należało. Jednak tuż przed powrotem na Księżyc stało się coś, co wpłynęło na dalsze losy wszystkiego. Właściwie nawet nie czuła bólu. Widziała tylko grot strzały wychodzący z jej piersi i czerwoną plamę na swojej sukni. Jej ostatnim życzeniem było, żeby mimo wszystko ktoś czuwał nad tą planetą...

Nów - Nova

Wszystko wróciło do punktu wyjścia. Przeczytała pamiętnik królowej Luny. Przed sobą miała Srebrny Kryształ, w którym ledwie tliła się jakaś iskierka. Była najmłodsza z rodzeństwa. Jej starsi bracia wyruszyli pomścić matkę. Nie wrócili. Ona sama została ze swoją malutką córeczką. Dała jej na imię Luna. Wierzyła, że tamta planeta, tak wyniszczona przez wojny znów rozkwitnie. Takie było ich zadanie od zarania wieków - chronić i wspierać swoją mocą ziemię. I właśnie to jej przekaże...

Znów wrócą dobre dni... I znów się zmienią... Tak, jak fazy księżyca...



niedziela, 13 lipca 2014

If you were a sailboat...

Zanim nagroda dla Marty, która wygrała w konkursie na Co by było gdyby..., ogłoszenie wyników Szybkiego konkursu:

Z powodu braku innych chętnych wygrywa Vanja.

Odpowiedzi:
1. Katie Melua - If you were a sailboat, czyli motyw przewodni do poniższego opowiadania.
Były również dwie podpuchy: brakowało utworu Chrysalis (opowiadanie You'll be flying), natomiast piosenka Amazing była jedynie inspiracją do opowiadania I need you back, niemniej znalazła się na playliście ;)

2. Chodziło oczywiście o All about us i Minako oraz Artemisa

3. To opowiadanie to Last Chance (piosenka La Moon)

Gratuluję, a jeżeli chodzi o nagrodę, to czekam na propozycję (pełna dowolność).

Dodam jeszcze, że poniższe opowiadanie nie jest w żaden sposób związane z Lustrem.
__________________________________________________________

If you were a cowboy I would trail you
If you were a piece of wood I'd nail you to the floor
If you were a sailboat I would sail you to the shore

If you were a river I would swim you
If you were a house I would live in you all my days
If you were a preacher I would begin to change my ways...

Zakochała się. To uczucie było tak silne, że wręcz ją powaliło. Ona, księżniczka Srebrnego Księżyca zakochała się w śmiertelnym wrogu. Cóż, serce nie sługa...

Widziała go tylko ten jeden raz. Na balu organizowanym przez jej kuzynkę - Kakyuu. Od razu, od kiedy tylko ich spojrzenia się skrzyżowały, wiedziała, że to ten jedyny. Oczekiwano od niej, że poślubi księcia Ziemi - Endymiona. Fakt, podobał się jej, ale było w nim coś tak wyniosłego, że... W każdym razie odpychało ją to. Natomiast Diamand... Rozmarzyła się. Już widziała swoje przyszłe życie u jego boku, tylko był jeden malutki szczegół. On nie wiedział. Przypuszczalnie nawet jej w tym tłumie nie zauważył...

If I was in jail I know you would spring me
If I was a telephone I know you would ring me all day long
If I was in pain I know you would sing me shooting songs...

Wiedział, że jej pomoże. Zrobi to wbrew sobie i wbrew wszystkim swoim uczuciom, które do niej żywi. Cóż, taka jest w końcu jej wola. Widział, że przepadła. Od kiedy tylko go zobaczyła. Cóż, on sam nie miał u niej żadnych szans. Choćby nie wiem jak chciał, to i tak z jej strony nie będzie to nic więcej niż przyjaźń.

Plan był nieco przebiegły. Podczas kolejnego balu mieli udawać zakochaną parę. Wiedział, że nie przyjdzie mu to łatwo, ale Serenity uważała, że to przyniesie upragniony skutek. Zresztą sama przekonała księżniczkę Kakyuu, żeby go zaprosiła. Teraz pozostało tylko wypełnić swoją powinność. Wiedział, że na zawsze zachowa w swoim sercu te krótkie chwile, w których choć udawali wielkie uczucie. Zrobi to dla niej. I dla siebie, pomimo, że serce mu będzie krwawiło...

If I was hungry I know you would feed me
If I was in darkness I know you would lead me to the light
If I was a book I know you would read me every night...

Po raz kolejny miał nadzieję, że ją zobaczy. Była dla niego całym światem. Nie widział innych kobiet poza nią. Mógłby z pamięci narysować jej portret. Tak, zakochał się w swoim wrogu. Tylko, że tak piękna istota nie mogłaby być jego wrogiem. Nigdy.

Zobaczył ją od razu. Tańczyła  w objęciach tego długowłosego bubka, jak go nazwał w myślach. W jego oczach było widać głębokie uczucie. Ona z kolei się do niego uśmiechała. Ten uśmiech... Zrobiłby wszystko, żeby tylko do niego się tak uśmiechnęła. Zacisnął pięści. Czuł, że kiełkuje w nim złość i coś jeszcze... Czyżby to była zazdrość? Niewiele myśląc zaczął przeciskać się pomiędzy tańczącymi parami. W myślach układał przemowę, składał zdania, które powie, żeby ją przekonać o swoim uczuciu. Tm razem nie ucieknie i będzie o nią walczył aż do upadłego. Lecz kiedy podszedł na tyle blisko, żeby jej to powiedzieć, nagle opuściła go cała odwaga. Stanął zrezygnowany i zamknął oczy. Po chwili poczuł na swoim policzku pocałunek tak delikatny, jak muśnięcie skrzydeł motyla. Ktoś pociągnął go za rękę. Otworzył oczy i z niedowierzaniem zobaczył ten uśmiech, o którym marzył. W jej oczach z kolei widział odbicie swoich uczuć. Nie potrzebowali żadnych słów...

Sometimes I believe in fate
But the chances we create
Always seem to ring more true
You took a chance on loving me
I took a chance on loving you...


poniedziałek, 23 czerwca 2014

I do it for you...

Pierwsza z dwóch nagród z ostatniego konkursu.

Możliwe Van, że chciałaś z tym motywem przeczytać o kimś innym, szczerze mówiąc miałam trzy koncepcje, ale wybrałam czwartą ;)

Muzyka tutaj :)
_______________________________________

Look into my eyes, you will see
What you mean to me
Search your heart, search your soul
And when you find me there, you will search for more...

Kochana Serenity.
Specjalnie dla Ciebie stworzyłam ten przekaz. We śnie. Tak jest lepiej, zużywam mniej pozostałej mi energii... Mam nadzieję, że mi to wybaczysz. W każdym razie w ten sposób mogę Ci wreszcie wszystko jeszcze raz opowiedzieć, przypomnieć i wytłumaczyć. Wszystko wytłumaczyć, a zwłaszcza swoje postępowanie. Może dzięki temu choć trochę odkupię swoje winy i moją nieobecność tutaj...
Spotkałyśmy się raz. Na księżycu, na gruzach naszego królestwa. Wiem, że właściwie tego nie pamiętasz, ale było to coś, co staraliśmy się chronić. Zazdrościły nam tego wszystkie planety dookoła, a zwłaszcza ziemia. Wydawało się im, że jest doskonale. Nie było tak. Fakt, że tylko w jednym miejscu możliwe było życie działało na naszą niekorzyść. Praktycznie poza Srebrnym Kryształem nie mieliśmy żadnej innej broni. A zagrożenie rosło z każdym dniem. Właśnie dlatego miałaś swoją straż. Cztery wojowniczki, które z czasem stały się również Twoimi przyjaciółkami. Trochę Ci tego zazdrościłam. Ja poza Tobą nie miałam nikogo. Owszem, kiedyś była jeszcze moja siostra, ale ona... Cóż, sama wiesz. W końcu ją poznałaś. Jeżeli zaś chodzi o miłość...

Look into your heart, you will find
There's nothin' there to hide
Take me as I am, take my life
I would give it all, I would sacrifice...

Nie wiem czy mogę o tym mówić. W końcu ja sama tego nie przeżyłam. Twój ojciec, jakby to powiedzieć, został mi narzucony. Nie był on kimś z ludu, ale też nie był szlachetnie urodzony. Był za to dobrym i szlachetnym człowiekiem. Chyba czuł, że go nie kocham, widziałam to w jego oczach, kiedy po raz ostatni wyruszał na wojnę. Pamiętam, że Ty, wtedy tak malutka, patrzyłaś na niego, jakbyś chciała go zapamiętać. Jakbyś już wtedy coś przeczuwała... Później wiele razy wyrzucałam sobie ten brak jakiegokolwiek uczucia z mojej strony. Przelałam je wszystkie na Ciebie. Między innymi dlatego musiałaś posuwać się do ucieczki, abyś mogła być ze swoim ukochanym. Zakazana miłość... Tak, ona była zakazana, ale była również tym czymś, czego potrzebowałaś najbardziej. Dlatego przymykałam na to oczy. Widziałam ten zachwyt i to oczekiwanie, kiedy tylko patrzyłaś na błękitną planetę. Byłam świadoma tego, że każdy Twój krok w jego stronę coraz bardziej przybliża nas do zagrożenia. Dobrze wiedziałam o Beryl. O jej miłości do Endymiona oraz o jej pretensjach do księżyca. Tak, ona też miała do niego prawo. Tylko był jeden szczegół, który mógł jej to uniemożliwić. Ty...

There's no love like your love
And no other could give more love
There's nowhere unless you're there
All the time, all the way...

Zaczęło się od niepokojących zmian na słońcu. Nikt z nas wtedy nie przypuszczał, że konsekwencje będą aż tak bolesne. Nikt nie przewidział Metalii - tworu, który pochłaniał coraz więcej energii. Nikt, a zwłaszcza ja, osoba, która w końcu była za to odpowiedzialna, nie zauważył jej bytności na ziemi. Kiedy w końcu to się wydało, było już za późno. Nikt, ani nic nie mogło jej powstrzymać. Katastrofa stała się faktem. Może nie dosięgnęło by to nas, gdyby nie Ty, Endymion i Beryl. Może gdyby nie to Wasze ostatnie spotkanie, byłabym na tyle silna, żeby ją pokonać. Jednak kiedy zobaczyłam jak Beryl zabija osłaniającego Ciebie Endymiona, Twoje samobójstwo oraz śmiertelny cios zadany Beryl przez Metalię,coś we mnie pękło. Zamiast z zimną głową pokonać ten twór, ja poddałam się rozpaczy. Nie potrafiłam jej pokonać. Srebrny Kryształ nie mógł pokazać pełni swojej mocy. Ze łzami w oczach zdołałam ją tylko unieszkodliwić. Zapieczętowałam ją. Tylko i aż tyle. Ziemia była ruiną, nie został tam nawet kamień na kamieniu. Wszystko na co pracowaliśmy przez setki lat nagle przestało istnieć. Z księżycowego pałacu również nic nie zostało. Ciągle przed oczami miałam martwe ciała tych wszystkich, których tak bardzo kochałam. Zostałam tylko ja, Luna i Artemis. Wiedziałam już co mam zrobić, bo mogłam zrobić tylko jedno. Poświęcić siebie oraz to jedyne miejsce na księżycu, w którym dało się żyć. Całą swoją moc przekazałam Srebrnemu Kryształowi. Tylko tak mogłam naprawić to, co się stało i mieć nadzieję na lepszą przyszłość. Nie zawiodłaś mnie. Nie pytaj jakim cudem, ale widziałam każdą Twoją walkę. Twoją determinację, wiarę i miłość. Tak, stałaś się dokładnie taka, jak chciałam. Odnalazłaś również Endymiona. Wasza miłość przetrwała wszystko, nawet śmierć. Tej nocy przed Twoją koronacją chcę ci przekazać, że jestem z Ciebie dumna. Jestem byłam i zawsze będę. Kocham Cię, córeczko. Będziesz dobrą królową, Serenity...

Don't tell me it's not wotrh tryin' for
Can't tell me it's not worth dyin' for
You know it's true
Everything I do, I do it for you...


piątek, 20 czerwca 2014

Welcome in my world...

Opowiadanie, które przyszło mi do głowy nagle oraz paring, którego u mnie jeszcze nie było :)

Van i Fankę proszę o cierpliwość - opowiadania się powoli krystalizują :)

Muzyka tutaj :)
___________________________________

Nothing comes from dream, but dream
Still you believe in wonder
Something happens and it seems
Like a strike of thunder

Natknęła się n niego przypadkowo. Nawet nie wiedziała, że wrócił, bo jak się okazało wrócił tylko on. Yaten. Patrzyła w jego zielone oczy. Tonęła w nich. To kocie spojrzenie właściwie zawsze ją prześladowało. Od pierwszej chwili. Od kiedy go zobaczyła po raz pierwszy. Teraz była zaskoczona. Widział to. Uśmiechnął się przekornie. Podszedł do niej i patrzył prosto w jej twarz. Po chwili wycisnął na jej ustach powitalny pocałunek.
- Yaten... Ale jak, skąd? - zapytała zaskoczona Minako. - Dlaczego?
- A jak myślisz? Tęskniłem za Tobą.
Na jej twarzy wykwitł promienny uśmiech. Czyli wrócił do niej. Wzięła go za rękę.

Tę noc spędzili razem. Yaten był jak otwarta księga. Wiedziała o nim wszystko. Tyle, że on nie wiedział o niej nic. Postanowiła to zmienić. Pożyczyła kluczyk od Chibiusy. Obudziła Yatena pocałunkiem. Popatrzył zaskoczony na przedmiot w jej ręce. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć na jej twarzy dostrzegł uśmiech. Tak, ona coś kombinowała. Znów wzięła go za rękę i mocno trzymała. Był zaskoczony. Skąd u niej tyle siły? Po chwili usłyszał zaklęcie. Spowiła ich różowa mgła. Unosili się. Minako zaś powiedziała:
- Ja wiem o Tobie wszystko. Ty o mnie niewiele. Zapraszam Cię do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło...

Nothing comes from love, but love
Why is it growing stronger?
I am falling from above
I will wait no longer

Ocknął się nagle. Był w miejscu, którego nie poznawał. Dookoła niego byli ludzie, którzy ciągle się uśmiechali. Wszyscy biegli w jedną stronę. W stronę zamku. Niewiele myśląc, pobiegł za nimi. Na tarasie stała para, sądząc po ich szatach, była to para królewska. Kobieta trzymała w ręce jakieś zawiniątko owinięte w żółtą chustę. Po chwili mężczyzna przemówił:
- Poddani! Cieszcie się i radujcie! Oto Wasza księżniczka!
Podniósł do góry zawiniątko. Pomimo odległości zobaczył jej jasne włoski i duże niebieskie oczy. Zaczął coś przypuszczać. Nagle na czołach wszystkich zgromadzonych pojawiły się znamiona. Yaten rozpoznał w nim znak planetarny Wenus. Był na jej planecie, tylko nigdzie jej nie widział. Pytał każdego przechodnia o Minako, ale żaden nie odpowiadał. Patrzyli na niego, jakby był pomylony. W końcu jakiś dzieciak się nad nim ulitował i powiedział:
- Przecież Minako to nasza księżniczka... - dziecko popatrzyło na niego jakby nie dostrzegał największych oczywistości i odeszło z palcem w buzi.
Księżniczka... A więc urodziła się jako księżniczka... Zapadła noc. Yaten niewiele myśląc poszedł do najbliższego stogu siana i usnął.

Nothing comes from pride, but pride
My way is clear
Dancing on the edge tonight
Now I feel no fear

Obudziły go promienie słońca i czyjś śmiech. Otworzył oczy i ujrzał piękną blondynkę tańczącą na łące. Od razu ją rozpoznał. Minako. Zawołał ją i już chciał podjeść, kiedy zatrzymał go jej groźny głos:
- Nie podchodź! Kimkolwiek jesteś musisz natychmiast zapomnieć imię, którym mnie nazwałeś i odejść stąd!
Popatrzył na nią z wyraźnym zaskoczeniem. Tego się nie spodziewał. Nagle zza drzewa wyskoczył biały kot.
- Artemisie, ile razy mam Ci jeszcze powtórzyć, żebyś przybierał ludzką formę? Przestraszyłeś mnie.
- Przepraszam, Mina. Właśnie wróciłem z księżyca. Musisz tam natychmiast wrócić. Księżniczka znów... - przerwał.  - Mina, kto to jest? - zapytał wskazując na Yatena.
-Ty jeszcze tutaj? Przecież wyraźnie Ci powiedziałam... - Minako nie dokończyła, a raczej nie dał jej dokończyć swoim pocałunkiem Yaten. Jednak zamiast powłóczystego spojrzenia i miłego słowa dostał z otwartej dłoni w policzek. - Jak śmiałeś?! - warknęła Minako trzymając w ręce złocisty łańcuch.
Yatenowi się to nie spodobało. Powoli zaczął oddalać się do tyłu. Na niewiele się to zdało. Po kilku takich krokach poczuł jak wokół jego nadgarstków zaciskają się twarde dłonie strażników.
- Co mamy z nim zrobić Wasza Wysokość?
Minako uśmiechnęła się. Jej uśmiech raczej nie wróżył nic dobrego. Przynajmniej dla niego...
- Do celi. Jak wrócę od razu się nim zajmę. - to mówiąc powróciła do rozmowy z Artemisem.
Dni zlewały mu się w jedno. Godziny ciągnęły w nieskończoność. Każdej nocy miał nadzieję, że kiedy się obudzi, wróci do Tokio. Niestety...
Po około tygodniu, kiedy już stracił nadzieję i chęci do czegokolwiek, zjawiła się ona. Piękniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Byłą ubrana w złocistą suknię, włosy jak zwykle miała związane wstążką, z tym, że teraz miała jeszcze wpięty we włosy kwiat. Uśmiechała się, jednak w oczach miała smutek. Nie odezwała się. Po prostu weszła do celi i usiadła obok niego. Kiedy się oparła i wtuliła w jego ramię, poczuł, że znalazł to, czego szukał. Oparł swoją głowę na jej głowie. Zamknął oczy...

I'm like a butterfly
Spinning round a sword as if to dare
I should have stayed high
It's stronger than me...

Obudził się. Popatrzył na jej złote włosy. Spała. W ręce trzymała kluczyk. Wrócili. Poznał ją. Teraz wiedział o niej wszystko. Obudził ją delikatnym pocałunkiem. Jego księżniczka otworzyła oczy. Uśmiechnęła się. On też. Trzymając się za ręce wyruszyli na spotkanie nowego dnia. Razem. Już na zawsze.






niedziela, 30 marca 2014

Let it go

Z potrzeby chwili taki mały smutas.

Z drobną dedykacją dla tych wszystkich, którzy mnie wspierają w całej tej pisaninie...

Muzyka tutaj
_____________________________________________

Don’t let them in
Don’t let them see
Be the good girl you always have to be
Conceal, don’t feel
Don’t let them know
Well now they know

Byłam taka samotna. Niby wokół mnie było dużo ludzi zawsze przychylnie nastawionych, ale brakowało mi powiernika. Nie wiedziałam, jak mam sobie radzić z problemami, które miałam. Nie wiedziałam czym jest zaufanie, radość i przyjaźń. Niby były dziewczyny, moja ochrona. Z tym, że najczęściej kiedy ich potrzebowałam akurat nie miały dla mnie czasu. Mama również. Luna z kolei wiecznie mnie strofowała. Zawsze mówiła co mi wolno, a czego nie. Nie mogłam pozwolić sobie na choćby odrobinę szaleństwa. Choćby kiedy tak o prostu poszłam pobiegać rano po ukwieconej łące, od razu ktoś to ukrócił. Ktoś miał coś przeciwko. Stawiali przede mną coraz to nowe wyzwania, którym nie umiałam sprostać. Dusiło mnie to całe otoczenie. Miałam po prostu dosyć. Aż w końcu pewnego dnia...

Let it go, let it go
Can't hold it back anymore
Let it go, let it go
Turn away and slam the door
I don't care what they're going to say
Let the storm rage on

Uciekłam. Bałam się, ale po raz pierwszy w życiu zrobiłam to, co chciałam. Wiedziałam, że od razu zaczną mnie szukać, więc postanowiłam się ukryć. Na ziemi. W miejscu, którego nie znałam, w miejscu, w którym jak sądziłam nikt mnie nie znajdzie. Pomyliłam się. Jednak ten, który odkrył moją kryjówkę obiecał mi milczenie. Był tak przystojny, że aż mi odjęło mowę. Kiedy zapytał o moje imię nie mogłam wydusić choćby słowa. On z kolei się tylko uśmiechnął, po czym wsiadł na konia i odjechał. Kiedy o nim myślałam czułam coś, czego nie umiałam nazwać. Po pięciu minutach już za nim tęskniłam. Zobaczyłam go ponownie następnego dnia. Przywiózł mi jedzenie. Domyślił się, że nie umiem go sama zdobyć. Tym razem powiedziałam mu swoje imię. On też się przedstawił, po czym mnie pocałował. Znów odjechał. 

It's time to see
What I can do
To test the limits
And break through
No right, no wrong
No rules for me
I'm free

Spotykałam się z Endymionem codziennie. Coraz bardziej się do siebie zbliżaliśmy. Uczył mnie różnych praktycznych rzeczy, ale również był moim nauczycielem uczuć. Teraz już wiedziałam, że to, co do niego czuję to miłość. Któregoś wieczora przyszedł do mnie. Usiedliśmy przy ognisku. Wyznał mi swoje uczucia, po czym podarował mi bransoletkę i pierścionek. Były one w kształcie róż. We włosy wpiął mi kwiat, mówił, że do kompletu. Ucieszyłam się. Jego pocałunki były tak słodkie, że się w nich cała zatraciłam. Nie zrobiliśmy jednak kroku dalej. Zasnęliśmy przytuleni do siebie. Rankiem przyszło bolesne otrzeźwienie. Endymiona nie było. Były za to moje strażniczki. Ich miny mówiły jedno - mam kłopoty. I to poważne...

Let it go, let it go
I am one with the wind and sky
Let it go, let it go
You'll never see me cry
Here I stand and here I'll stay
Let the storm rage on

Znów byłam sama. Wróciłam do swojego królestwa odosobnienia. Miałam wspomnienia. Tego jednego nie mogli mi zabrać. Zbliżał się bal, na którym miały zostać ogłoszone moje zaręczyny. Jak można się było spodziewać nie miałam nic do gadania. Jak zawsze zresztą. Kiedy zeszłam ze schodów poczułam na swojej dłoni czyjeś dotknięcie. Znajomy głos zaprosił mnie do tańca. Jak mogłabym mu odmówić? Kiedy taniec dobiegł końca wyszliśmy na taras. Popatrzyłam w jego oczy. On też nie chciał się ze mną rozstawać. Nasze usta złączyły się w pocałunku. Zawarliśmy w nim całą naszą miłość. Wiedziałam, że nie wolno nam było się nawet poznać, że nie wolno nam było się pokochać. Było jednak za późno. Nasza miłość została brutalnie przerwana. Zaatakowano nas. Jednak zanim zginęłam chciałam tylko jednego. Żebyśmy się kiedyś odnaleźli i żebyśmy mogli być razem. Już na zawsze.

Let it go, let it go
When I'll rise like the break of dawn
Let it go,let it go
The perfect girl is gone
Here I stand in the light of day
let the storm rage on...




piątek, 21 marca 2014

Playing with fire

Zanim opowiadanko garść informacji:
1. Konkurs aktualny. Nie przewiduję możliwości rezygnacji z niego - przynajmniej połowa musi być napisana, więc do roboty ;)
2. Postanowiłam trochę uporządkować opowiadania poprzez wprowadzenie kategorii. Powinno ułatwić to wyszukanie ulubionego w czeluściach bloga (oczywiście spis treści również funkcjonuje). Podzieliłam opowiadania według kategorii:

  • Anime - opowiadania oparte bezpośrednio na wątkach z anime.
  • Chibi - opowiadania o małych bohaterach/ bohaterkach.
  • Crystal Tokyo - akcja dzieje się w odległej przyszłości. 
  • Dalsze losy - jak w nazwie, tyle, że odległość pomiędzy wydarzeniami z mangi. anime jest mała.
  • In Character - w tych opowiadaniach skupiam się wyłącznie na jednym z bohaterów.
  • Konkursy i Wyniki - chyba nie trzeba tłumaczyć ;)
  • Manga - opowiadania oparte na wątkach z mangi.
  • Silver Millenium - akcja dzieje się w odległej przeszłości.
  • Songfic - opowiadania oparte na piosenkach, najczęściej z ich słowami w tekście.
3. Na "Co by było gdyby" coś pojawi się dopiero najprawdopodobniej w niedzielę.

Miłej lektury i pozdrawiam wiosennie :)

Muzyka tutaj.
_______________________________________________

Girl, girl, girl can’t you see
what you do to me, tonight

Boy, boy, boy, if you’re mean
I will start a fight tonight

Pierwszy raz spotkali się przypadkiem. Była wtedy razem z Serenity. Księżniczka została zaproszona na doroczne święto wiosny. Ona jej towarzyszyła. W dzień jako wojowniczka strzegła jej bezpieczeństwa zaś wieczorem... Wieczorem wymykała się na zabawę. Oczywiście nie do białego rana. Ale tylko wtedy mogła być sobą. Wtedy nie tytułowali jej nazwą planety. Wtedy była po prostu Minako. Na jednej z takich zabaw wypatrzyła jego. Mężczyznę, w którym z miejsca się zakochała. On zresztą też ją zauważył...

You and I we could try to stop
Oh boy till you drop
If we get together now
we’ll burn this place down

To spotkanie pociągnęło za sobą kolejne. Wymykała się po kryjomu, nikt nie mógł zauważyć jej nieobecności. Przepadła. Spalała się w ogniu tego uczucia. Kunzite, bo tak miał na imię jej ukochany również czuł to samo. Spędzili ze sobą niejeden wieczór. On pokazał jej najpiękniejsze zakątki Ziemi, ona opowiedziała mu o miłości. Uzupełniali się. Nawet w dzień nie przestawali o sobie myśleć. W końcu nadeszła noc, która na zawsze odmieniła jej serce...

You and me, can’t you see,
we’re playing with fire
Tell me now,
do you feel this burning desire?

Spędzili ją pod gołym niebem. Patrzyli sobie w oczy. Jeden pocałunek przeradzał się w kolejne. Przez pewien moment chciała to przerwać. Nie wiedziała, czy nie będzie tego później żałować. Odsunęła się. Widziała, że igra z ogniem, że tylko odsuwa w czasie to, co i tak jest nieuniknione. W końcu poddała się. Ogarnął ją ogień, który pozostawił po sobie tylko popiół. Z tego popiołu powstała nowa ona. Teraz znała już wszystkie aspekty miłości...

Don’t stop, make it rock,
it’s taking us higher
Could it be just a dream?
Are you running away?

Któregoś dnia niespodziewanie przybył z wizytą książę Endymion. Ona, jako dowódczyni wojowniczek przyjmowała delegację, w której skład wchodziło pięć osób. Był książę i jego ochrona. Kiedy poszła przywitać się z dowódcą, usłyszała znajomy głos. Zaskoczenie było obustronne. Nie wiedzieli, co mają powiedzieć. Przez cały dzień unikali swoich spojrzeń, żadne z nich nie miało odwagi powiedzieć choćby jednego słowa. Minako czuła, że coś się skończyło...

Wieczorem spotkali się tam, gdzie zawsze. Z oczu Kunzite mogła wyczytać, że to koniec. Spuściła głowę. Mógł mówić co chciał, ona wiedziała tylko jedno - kocha go i nigdy nie przestanie. Na pożegnanie pocałował ją. Wypalił na jej ustach znamię. Minako nie wiedziała, co przyniesie im przyszłość. Wiedziała jedno - zawsze będzie czekać na niego. Tylko na niego...


czwartek, 30 stycznia 2014

A new friend

Zagadka rozwiązana! Chodziło o Minako i Artemisa. Gratulacje dla Vanji. Z trzech postaci, które wybrałaś, o dwóch już napisałam (choć przypuszczam, że coś o nich jeszcze będzie). Opowiadanie będzie zatem o Mako, choć na nie jeszcze chwilę trzeba będzie poczekać (planuję je na 14 luty). Póki co takie "cóś".
______________________________________________________

Tego dnia Księżycowy pałac był pełen gości. Księżniczka Serenity obchodziła swe trzecie urodziny. Zewsząd napływali goście. Oczywiście sama solenizantka bawiła się razem z przyjaciółkami. Teraz właśnie w chowanego w całym pałacu. Królowa uśmiechnęła się, kiedy zobaczyła promienny uśmiech swojej córeczki. W niebieskich oczach można było zauważyć radość. Chyba zauważyła ją, bo natychmiast podbiegła.
- Mamusia! - krzyknęła mała przytulając się i jednocześnie odbijając dwie czekoladowe łapki na śnieżnobiałej sukni matki.
- Moja malutka... - wyszeptała drżącym głosem królowa przytulając ją. Spojrzała na zegar wiszący w holu.  - Chyba już czas na kąpiel.
Po tych słowach przekazała zarówno Serenity, jak i cztery pozostałe dziewczynki opiekunkom. Sama wróciła witać gości. Przybyli oni z różnych planet i galaktyk. Byli oczywiście władcy ziemi wraz z pięcioletnim Endymionem. Musiała przyznać, że jak na swój wiek był bardzo poważny i przystojny. Zmierzwiła mu czuprynę i poszła zobaczyć co dzieje się w salonie. Na stołach podano wszystkie typowo księżycowe potrawy, Napoje również się chłodziły. Cały salon był przyozdobiony kwiatami, które Serenity uwielbiała. Na stole od oknem piętrzyły się prezenty. Tort w kształcie półksiężyca miał wjechać zaraz po pojawieniu się księżniczki. Rozejrzała się dookoła. Chyba wszystko gotowe. Drzwi się otworzyły i do pomieszczenia weszli goście.
Chwilę potem opiekunka przyprowadziła Serenity oraz Ami, Rei, Mako i Minako. Księżniczka ubrana była w białą sukienkę i uczesana w koczki tak podobne do jej uczesania. Na czole skrzył się jeszcze półksiężyc, mina również daleka była od uśmiechu. Królowa przypuszczała, że jak zwykle poszło jej o coś z opiekunką. Podeszła do niej i włożyła na głowę wianek z kwiatków.
- Nie złość się kochanie, - powiedziała do niej szeptem. - Dziś czeka cię niespodzianka. - powiedziała, po czym zaprowadziła ją do salonu. Na widok gości i prezentów oczy Serenity rozszerzyły się do niebotycznych rozmiarów. Po chwili do salonu wwieziono tort, na którym płonęły trzy świeczki. Kiedy je zdmuchnęła wszyscy wykrzyknęli: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SERENITY!

Spóźniła się. Nie mogła wejść na przyjęcie. Widziała przez okno, jak bawią się i dzieci i dorośli. Zawiniątko pod jej peleryną poruszyło się. Nie miała wyjścia. Musiała jakoś dostarczyć prezent. Wślizgnęła się niezauważenie i po cichu pobiegła wprost do sypialni księżniczki. Widząc jej śnieżnobiałe łóżko, postanowiła dorzucić coś od siebie. Po małym upiększeniu zostawiła na coś na poduszce. Jeszcze tylko raz rzuciła okiem na swoje dzieło, po czym udała się w podróż powrotną.

Serenity była zmęczona. Ziewnęła szeroko, po czym zaczęła się rozglądać za opiekunką. Nie mogła jej znaleźć. Miała więc dwa wyjścia: albo zasnąć na krześle przy stole, albo dojść samodzielnie do sypialni. Rzuciła jeszcze okiem na towarzystwo, po czym ruszyła. Schody i korytarze zdawały się nie mieć końca. W końcu dostrzegła znajome drzwi. Stanęła na palcach i otworzyła drzwi. Kiedy weszła do pokoiku na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Jej łóżko było przyozdobione kolorowymi poduszkami, a nad nim był równie kolorowy baldachim. Z poduszki zaś zerkała na nią para oczu.
- Kotek? - zapytała księżniczka, po czym podeszła do zwierzaka.
- Nazywam się Luna - odpowiedział kot dalej się w nią wpatrując.
- Kotek mówi? Fajnie! - wykrzyknęła Serenity, po czym zamknęła Lunę w uścisku. Po chwili jednak zmęczenie wzięło górę i księżniczka zasnęła.

Królowa niespokojnie podążała od pokoju do pokoju. Nikt nie wiedział, gdzie jest księżniczka. Nie chcąc siać paniki wśród gości, dyskretnie ulotniła się z salonu. Była teraz przed drzwiami do sypialni córki. Drżącą ręką otworzyła je. Widok, jaki tam zastała, szybko wywołał uśmiech na jej twarzy. A więc Salior Mau jednak się pojawiła. Podeszła do odmienionego łóżka córeczki. Mała zasnęła w sukience, ale za to z radosnym uśmiechem na twarzy. Obok niej zaś równie mocno spał czarny kociak z półksiężycem na czole. Delikatnie przykryła Serenity, po czy skierowała się do wyjścia. Zanim zamknęła drzwi szepnęła:
- Dobranoc córeczko. Kolorowych snów.


piątek, 22 listopada 2013

Secrets of soul

Tego dnia nie zapomni nigdy. Może gdyby było inaczej...

Postanowiła, że raz na zawsze się z nim rozmówi. Cierpiała. Kochała go, a on... Właśnie. Nie wiedziała czy odwzajemnia to uczucie, czy tylko się z nią i nią bawi. Prowadził jakąś grę, ale nie znała jej reguł. Za każdym razem, kiedy tylko próbowała mu coś wyznać, okazywało się, że on wszystko wiedział. Wiedział i nigdy nie odpowiedział. W żaden sposób.

Siedziała w komnacie swojego pałacu i wpatrywała się w gwiazdy. Była sama, bo nie szukała niczyjego towarzystwa. Miała tyle spraw do przemyślenia. Potrzebowała skupienia, wyciszenia i ucieczki. Jak niczego na świecie potrzebowała pobyć sama ze sobą. Tylko, że gdziekolwiek by nie spojrzała widziała jego sylwetkę, słyszała jego głos... Najmniejszy podmuch wiatru był jak szept jego słów, jak delikatny dotyk jego palców....

Tęskniła tak, że nie dało się tego opisać. Mogła to nazwać uzależnieniem, chorą miłością, czymkolwiek... Ale tęskniła. Za jego żartami, za jego poważnym wzrokiem, nawet za jego uszczypliwym charakterem i wtrącaniem się we wszystko... Te uczucia sprawiały, że to, czego chciała się za wszelką cenę pozbyć, jeszcze bardziej się w niej zakorzeniało. Kochała, ale nie była kochana...

Wielkie łzy leciały jej po policzkach. Nie mogła i nie chciała się w tym stanie nikomu pokazywać. Służba przytomnie nie wchodziła jej w drogę, ba była niewidoczna. Ceniła to. Miała wtedy pełną swobodę. Jednak chciała, w tym akurat momencie, żeby ktoś wziął ją w ramiona i przytulił. Powiedział, że zawsze będzie i nie da jej skrzywdzić.

Położyła swoją rękę na brzuchu. Poczuła delikatny ruch pod palcami. Jej dziecko dawało o sobie znać. Nie powiedziała o nim jeszcze nikomu. Przez ten cały czas z nikim się tym nie podzieliła. Normalnie od razu by wszystko wypaplała, ale... W sumie to dobrze, że nikt nie wiedział o tej cesze jej charakteru. Wszyscy przyzwyczaili się, że jest otwarta, zawsze uśmiechnięta i niezłomna. Tak na prawdę była krucha i skryta. Praktycznie nikt nie mógł wejść w tą sferę jej charakteru. Pokazała ja tylko jemu...

Obudził ją nagle mocny dotyk czyjejś dłoni. Mocny, zdecydowany, ale jednocześnie czuły. Otworzyła oczy. Znalazła jego wzrok naprzeciw swojego. Zadrżała, a on otulił ją swoimi ramionami. Wtuliła się w niego, a on powiedział:
- I co chciałaś tym udowodnić? Martwiłem się o ciebie. Całą noc Cię szukałem. Teraz nigdzie Cię nie puszczę. Kocham Cię Minako.

Spojrzała w jego oczy i wiedziała już, że znalazła swoje miejsce na świecie. Jej obawy rozwiały się. Liczyło się tylko to, że ją kocha.


poniedziałek, 18 listopada 2013

Everybody carries a shining star inside...

Był wieczór. Mała blondynka siedziała na balkonie i wpatrywała się w niknącą za horyzontem błękitną planetę. Jej przyjaciółki poszły spać, mama dawno ją utuliła do snu, lecz ona jakoś nie mogła usnąć. Myślała cały czas o tym, jak tam jest, bo wiedziała, że inaczej niż tu, na Księżycu. Wiedziała, że tu jest jej miejsce, ale coś w niej cały czas wyrywało się na Ziemię. Miała nadzieję, że pewnego dnia jej marzenie się spełni...

10 lat później
– Mamo, ja naprawdę wiem, co robię! Chcę tam być i koniec! – piękna długowłosa blondynka mocno gestykulując próbowała przekonać swoją srebrnowłosą matkę.
– Serenity, nie możesz tam się udać sama. Jeżeli już tak bardzo tego chcesz, muszą być z tobą przynajmniej Mars i Venus.
– No dobrze mamo. Ale nie muszę tam używać całego tego rynsztunku? – tu wskazała na swoją białą suknię oraz inne ubrania wiszące w jej szafie. – Ja chcę tam być incognito. One też. – wskazała na zdezorientowane wojowniczki.
– Jak normalne dziewczyny?! Serenity, przecież jesteś... – królowa nie dokończyła bo jej córka popatrzyła na nią znacząco.
– Wiem, kim jestem. Mamo, ja tam jadę na wakacje, a nie z oficjalną wizytą. – Serenity była nieubłagana i w końcu z ciężkim sercem królowa musiała się na to zgodzić.
Przed teleportacją wręczyła każdej z dziewcząt mały pakunek. Serenity dostała broszkę w wygrawerowanym na środku księżycem, a jej towarzyszki pióra ze znaczkami planet na skuwkach.
– Noście to zawsze przy sobie. Pozwoli wam się to przemienić w wojowniczki. Licho nie śpi...
Po tych słowach wypowiedziała formułkę teleportacji.

Była tak szczęśliwa, że nie potrafiła tego powiedzieć. Na Ziemi nie używała swojego imienia. Wymyśliła sobie nowe: Usagi. Venus i Mars używały swoich prawdziwych imion: Minako i Rei. Były szczęśliwe. Całymi dniami opalały się na plaży, czasem pluskały się w morzu. Pewnego dnia obok nich rozłożyło się trzech chłopaków. Krótkowłosy brunet, blondyn oraz białowłosy. Od razu zaczęli się interesować dziewczętami – brunet Usagi, blondyn Rei, a białowłosy Minako. Dla dziewcząt było to coś nowego. Wojowniczki trochę się broniły, w przeciwieństwie do Usagi. Ta od razu się zakochała w tajemniczym nieznajomym.

Któregoś wieczora wybrali się na plażę. Siedzieli oparci o siebie i patrzyli w rozgwieżdżone niebo.
– Wiesz, Mamoru, ja nigdy nie widziałam księżyca od tej strony. Zawsze widziałam Ziemię z jego perspektywy.
– Usagi, teraz masz okazję do podziwiania go w całej okazałości.
W tym czasie zobaczyli spadającą gwiazdę.
– O czym pomyślałaś Usagi?
– O tym, jak bardzo Cię kocham i o tym, że chciałabym tu zostać na zawsze. Ale niestety jest to niemożliwe. Jutro muszę wracać do domu. – Popatrzyła smutnym wzrokiem na ukochanego. Ten delikatnie ucałował jej usta.
– Spotkamy się kiedyś?
– Raczej nie. Moje miejsce jest tam – wskazała palcem srebrny glob.
– W takim razie zamknij oczy.
Na szyi poczuła chłód. Kiedy je otworzyła Mamoru nigdzie nie było. Sięgnęła ręką do dekoltu i poczuła pod palcami naszyjnik w kształcie gwiazdy. W kieszeni bluzy zaś miała list o treści:
Ta gwiazda pięknie lśni. Jednak ta, która jest w Tobie emanuje najpiękniejszym światłem w całej galaktyce.


XX wiek – po walce z Galaxią
– Wiesz, Mamoru, co mi tak naprawdę pomogło z nią wygrać? Twoje słowa.
– Jakie słowa? – mężczyzna popatrzył na nią zdziwiony.
– Te o gwieździe wewnątrz mnie.
Widząc jego jeszcze większe zdziwienie opowiedziała mu o historii z przeszłości. Mamoru uśmiechnął się i przytulił ją.
– Skąd wiedziałaś, że to ja? – Zapytał z lekkim uśmiechem.
– Po prostu to czułam tutaj – położyła jego dłoń na swoim sercu i pocałowała go najczulej jak tylko mogła.