Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Songfic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Songfic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2015

I'm here for you...

Muzyka tu.
Na pytanie, czy kiedykolwiek znudzi mi się Eurowizja i Chibiusa, moja odpowiedź brzmi NIE ;)
_______________________

When you're down, down low
And there's no place you can go
When you're down, down low
You know that I am here for you...

Nie mogłam złapać tchu. Często mi się to zdarzało. Zbyt często. Nie wiedziałam, dlaczego tak się dzieje... Zupełnie jakby moje ciało i świadomość były od siebie oddzielone. W każdym razie, kiedy po raz kolejny zasłabłam na odludziu, wiedziałam że tym razem sama sobie nie poradzę. Byłam słaba. Zbyt słaba, żeby użyć tej mocy, którą miałam w sobie. Była ona jednocześnie dobra i zła. Leczyła, ale i prowadziła do destrukcji. Teraz jednak była bezużyteczna...

Zobaczyłam ją jak upadała. Nikt nie zauważył, albo nie chciał zauważyć. Smuciło mnie to. W Kryształowym Tokio taka rzecz nigdy nie miałaby miejsca. W każdym razie podbiegłam do niej. Miałam wrażenie, jakby składała się z kontrastów. Czarne włosy i blada jak ściana cera. Wyglądała tak krucho że zastanawiałam się, czy jeszcze żyje. Drżącą ręką dotknęłam jej dłoni. Wtedy wydarzyło się coś dziwnego. Zupełniej jakby przeskoczyła po nas jakaś niewidzialna iskra. Nie miałam czasu się nad tym zastanawiać, bo nieznajoma otworzyła oczy...

You came into my life when I was broken
You heated up my heart when it was frozen
And we got the flow, now it's up we go

And now that it's you turn you wanna hide it
A million times already you've denied it
You don't have to fear, you do't have to fight...

Wiedziałam, że mi nie wolno. Wiedziałam, że demony wewnątrz mnie nie pozwolą mi na tą znajomość. Zresztą nie tylko one. Podobnie było z moim ojcem i opiekunką. Miałam wrażenie, że to już jakaś obsesja. Jednak było w niej coś takiego... Coś jasnego, co wprowadziło zamęt w mój uporządkowany świat w ciemnych barwach. Znów zaczęłam widzieć kolory, chciałam wyjść na świat, oddychać... Jednak moje słabe ciało mi nie pozwalało. Było jednak coś, co mi to wynagradzało. Jej obecność. Gdybym tylko umiała wtedy powstrzymać to wszystko...

Tajemnica. Chyba właśnie to mnie w niej ciekawiło najbardziej. Smutek. To najczęściej w niej widziałam. Było też coś innego. Mrok. Chyba przed tym mnie ostrzegali wszyscy. Jednak nadzieja w jej oczach powodowała, że coraz bardziej do niej lgnęłam. Skąd mogłam wiedzieć, że nie jest tylko sobą? Że jej słabość spowodowana była czymś innym? Jednak po raz pierwszy w życiu miałam przyjaciółkę. I postanowiłam o nią walczyć aż do końca...

Everybody else sees in black and white
You look at wrong and make it right
Can I open your eyes?

To, co się wydarzyło, zmieniło mnie na zawsze. Pomogło mi dokonać słusznych wyborów. Kiedy okazało się, że muszę wybrać pomiędzy sobą a nią, już wiedziałam, że nie mogę postąpić inaczej. W głębi duszy zawsze wiedziałam, że te demony ie są moje. Moja moc miała inne podłoże. Świadomość o tym wiedziała, ciało zaś poddało się czemuś zupełnie innemu. Wiedziałam, że każdy mój wybór ja skrzywdzi, jednak nie miałam wyjścia. Ona również musiała być twarda. Jej życie w zamian za moje. Cóż, taki los był od zawsze wpisany w moje życie. Nie bałam się. Wiedziałam, że zawsze będziemy razem. Mimo wszystko...

When you're down, down low
Sinking in the undertow
When you're down, down low
You know that I am here for you...



sobota, 24 stycznia 2015

Who'll take my hand...

Ponieważ nie ma chętnych na konkurs na Co by było, gdyby...

Pytanie: o jakie dwie postacie chodzi? Dodam, że to nie jest para ;)

Powodzenia :)

Muzyka tu.
_________________________

Czasem zastanawiała się, co ją podkusiło? Nie umiała odpowiedzieć...

Było tak pięknie. Miała niemal wszystko. Niemal, bo nie mogła mieć jego. Była beznadziejnie zakochana. Nie miała jednak odwagi, żeby mu to wyznać...

Był księciem sąsiedniego królestwa. Przystojny jak młody bóg. Ucieleśnienie jej marzeń. Ona zaś była nieśmiałą dziewczyną. Najmłodszą córką. Tą, która miała zostać jego żoną. Czekała z niecierpliwością, aż dojdzie do ich oficjalnego spotkania, po którym zostaną ogłoszone ich zaręczyny. Jednak ta chwila nie nadchodziła...

Któregoś razu postanowiła przełamać swoją nieśmiałość i porozmawiać z nim. Jednak obrazek, który zobaczyła sprawił, że musiała zweryfikować swoje plany. Widziała, jak czule obejmował piękną nieznajomą. Blondynkę w śnieżnobiałej sukni. Poczuła ogromny smutek. Chwilę później jednak przyszła chęć zemsty...

Wiedziała, że zepsuła wszystko. Wtedy, w przeszłości, jak i teraz. Dostała szansę, którą zmarnowała. Chciałaby coś w tym zmienić, ale było już za późno. Patrzyła na ukochaną twarz i czuła, jak powoli uchodzi z niej życie. Miała świadomość, że kolejnej szansy nie będzie...

***

Chciała mieć to, co było dla niej nieosiągalne...

Siostry. Zupełnie jak te baśniowe, jasnowłosa i ciemnowłosa. Skromna i mądra. Właśnie taka była jej siostra. Ona z kolei chciała mieć więcej i więcej. Chciała być tak samo uwielbiana, jak ona. Jednak czegokolwiek by nie robiła, to i tak nie miała nawet części tego uwielbienia. Zazdrość i zaślepienie zupełnie przysłoniły jej rzeczywistość. Właśnie wtedy popełniła największy błąd w swoim życiu...

Czasem zastanawiała się, jak mogła być taka głupia. Czemu właśnie w tamtej chwili nie ugryzła się w język. Jednym głupim zdaniem zniszczyła wszystko. Straciła siostrę, przyjaciół, szacunek... Została skazana na samotność...

Próbowała to odkręcić,jednak wyszło gorzej niż miała w zamyśle. Wszystko, czego się dotknęła zostawiało po sobie jedynie pustkę. Została jej już tylko walka. Walka, którą przegrała z kretesem. Zanim na zawsze zamknęła oczy, widziała świt. Wiedziała, że nie dla niej. Ona kiedyś go odrzuciła i już nigdy nie będzie miała okazji tego naprawić...


niedziela, 30 listopada 2014

Angel

Muzyka tu.

_____________________

When you look into my eyes
World becomes a better place
And you know deep inside
Love is talking all the space
Baby I love you... and you?

Od jakiegoś czasu widziałem we śnie te same oczy. Przypatrywały się mi uważnie. Bardzo uważnie. Miały w sobie coś takiego, co nie pozwalało mi odwrócić wzroku. Byłem jak uwięziony...

Oczom towarzyszył słodki zapach. Róże. Tak, byłem tego pewien. Nawet bardziej niż tego, jak mam właściwie na imię...

Jej głos był cichy. Subtelny i miękki jak jedwab. Przypominał mi coś z odległej przeszłości. Sam nie wiedziałem, co. Kiedy tylko wyciągałem rękę w jej kierunku, ona rozpływała się we mgle...

Chciałem coś do niej powiedzieć, ale wyraz jej oczu skutecznie sznurował mi usta. Ona mówiła, ja mogłem tylko słuchać...

When you look into my eyes
Sun is touching mountain top
When you look into my eyes
It will never have to stop
Baby I love you... and you?

Długo to trwało. Te sny nawiedzały mnie każdej nocy. Zawsze miały ten sam przebieg. Jej oczy, zapach, głos...

Chciałem zobaczyć coś więcej. Chciałem jej dotknąć, porozmawiać, zapytać... Niestety, zawsze, kiedy wyciągałem w jej kierunku rękę, ona się rozpływała. Zawsze żegnała mnie tym smutnym wzrokiem...

Kiedyś pomyślałem, że być może śni mi się anioł. Z tym przeświadczeniem jak co wieczór zamknąłem oczy...

Wreszcie ją ujrzałem. Była piękna. Eteryczna i ulotna jak to skrzydlate stworzenie, o którym pomyślałem. Jednocześnie była tak realna, że pomyślałem, że być może kiedyś ją na prawdę widziałem... Pamięć zaczęła mi powoli wracać...

Z oddali wracały głosy, zdarzenia, osoby i miejsca. W końcu coś o sobie wiedziałem. Byłem jednak cały czas sam. Na końcu zobaczyłem dwie dziewczyny. Jedna, ta z mojego snu i druga, ta uczennica, którą ciągle gdzieś spotykałem. To nie mógł być przypadek. Wtedy też przypomniałem sobie dwa imiona, które są ze sobą złączone na zawsze. Moje i jej. Endymion i Serenity...

We are birds
We fly so high and we falling down
When I dream of you
My dream is so fearless
We are people of the planet
We live human lives
We are angels, we're in danger
We are crystal white...
Crystal white...



środa, 19 listopada 2014

Suicide is painless

Tak mnie jakoś dzisiaj naszło... Muzyka tu.
_____________________

Suicide is painless
It brings on many changes
And I can take or leave it
If I please...

Czym jest rozpacz?
Ona nie znała tego pojęcia aż do pewnej pamiętnej nocy. Była księżniczką. Ukochaną córką swojej matki. Zawsze uśmiechnięta, zawsze gotowa nieść pomoc. Nie znała smaku zła. Nigdy nie musiała walczyć o swoje zdanie. Po prostu była. Owszem, słyszała o takim  uczuciu, jednak miała świadomość, że poznanie go jest mało prawdopodobne. Co innego miłość...

Jej smak znała od początku swojego życia. Kochała i była kochana. Miała przecież matkę i przyjaciół. Nigdy nie zastanawiała się nad jej fizyczną stroną. Po prostu przyjmowała ją taką, jaką była. Nic mniej i nic więcej. Jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło...

Kiedy tylko zobaczyła jego oczy, jego postać, wiedziała, że on jest dla niej stworzony. Zresztą jak się okazało on też poczuł to samo. Długo nie chciała się przed sobą przyznać, że to, co poczuła to miłość. Nie mogła się dłużej oszukiwać. Motyle latał jej w brzuchu na dźwięk jego imienia. Patrząc na ziemię widziała jego oczy. W powiewie wiatru słyszała jego głos. Niecierpliwie wyczekiwała chwili, kiedy go znów zobaczy...

Nigdy nie była wtajemniczana w plany obrony. Nic nie wiedziała o wrogach. Nie umiała się bronić. Była bardzo łatwym celem. Zwłaszcza, kiedy była sama. Właśnie wtedy ją dopadła. Patrzyła przerażona, jak tamta kobieta podnosi miecz. Jednak nie poczuła nic. Żadnego bólu. Zamiast tego widziała ukochane oczy, w których gasł blask życia.

Wreszcie to poczuła. Ten nieskończony żal. Dookoła niej leżały ciała bliskich jej osób. Chciała być blisko nich. Dogonić ich w wędrówce, która ich rozdzieliła. Nie myślała, że to będzie aż tak bolało. Każdy ruch, każde spojrzenie, było nieskończoną męką. Widziała pełne satysfakcji oczy tamtej kobiety. Ona jednak wśród tej rozpaczy miała coś jeszcze. Nadzieję...

Wystarczyło jedno pchnięcie, jeden krótki ból. Nagle poczuła się lekka. Miała wrażenie, że spada w przepaść, jednak wiedziała, że tam w dole stoi on z wyciągniętymi w jej stronę ramionami i czeka...


sobota, 8 listopada 2014

I'll be with you...

Nagroda dla Marty :)

Muzyka tu :)

Z góry przepraszam za ewentualny chaos i kiepską (w moim subiektywnym odczuciu) fabułę...
_____________________

Ty
Przed Tobą świat
Za Tobą ja
A za mną już nic...

Ta historia miała swój początek przed wiekami. W odległych czasach były sobie dwa królestwa. Były one ściśle ze sobą związane, ale... Była też jedna sprawa, która rozdzieliła je na wiele lat.

Mieli wspólnego wroga. Królowa, która władała Srebrnym globem za wszelką cenę chciała utrzymać pokój w całej galaktyce. Natomiast król ziemi nigdy nie odmawiał schronienia potrzebującym. Królowa nie była w stanie tego zaakceptować. Postanowiła zerwać więź łączącą te dwa królestwa. Mieszkańcy księżyca i ziemi nie mogli się w żaden sposób ze sobą kontaktować. Groziła za to śmierć. Jednak był wyjątek...

Księżniczka, zwana Serenity zakochała się. I to nie w byle kim. jej wybrankiem był książę ziemi, Endymion. On zresztą też ją pokochał. Wbrew zakazom i wiszącymi nad nimi konsekwencjami, postanowili być razem. Długo utrzymywali tą zażyłość w tajemnicy. Jednak jak to zwykle bywa, splot nieprzewidzianych zdarzeń sprawił, że prawda wyszła na jaw. Próbowano ich rozdzielić, bezskutecznie. Ich miłość była ogromna. Wytrzymała wszystko, nawet śmierć i próbę czasu. Długą próbę czasu...

Ona zawsze marzyła o takiej miłości. Patrzyła na swoich rodziców i zazdrościła im. W końcu była już nastolatką. Nie chciała znać tego uczucia tylko z opowiadań, chciała go doświadczyć na własnej skórze. Niestety, podobnie jak jej matka w tym samym wieku, była dość dobrze strzeżona. Nigdzie nie mogła ruszyć się bez swojego "ogona", składającego się z czterech wojowniczek. Fakt, były jej bliskie jak siostry, ale... Czegoś jednak brakowało. Tego czegoś, co zachęcało ją do szczerej rozmowy na wszystkie tematy. W końcu postanowiła zadziałać na własną rękę.

Udała się tam, gdzie szczęście znaleźli jej rodzice. Stała właśnie przed imponującą bryłą Księżycowego pałacu, kiedy poczuła na sobie czyjś wzrok. rozejrzała się dookoła, ale nikogo nie ujrzała. Chciała zrobić krok w kierunku pałacu, kiedy usłyszał czyjś głos:
Zapytaj jej. Tylko matka może Ci powiedzieć całą prawdę o miłości. A tu jej nie znajdziesz...

Nie wiedziała jak ma wrócić do domu. Nogi odmawiały współpracy, stała tam jak wmurowana. Po policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Bała się. Takiej paniki nie czuła chyba nigdy. Chciała wrócić, ale nie mogła. W myślach wołała matkę, która się jednak nie pojawiała...

Nie miała pojęcia jak dużo czasu minęło. Panika powoli przerodziła się w rezygnację. Jednak, kiedy zamierzała powiedzieć na głos, że się poddaje, poczuła, jak unosi się w powietrzu. Pod sobą widziała swoje ciało, które nadal stało w tej samej pozycji. Otoczył ją obłok oraz zapach kwiatów. Nie umiała określić ich rodzaju. Nagle wszystko zaczęło się zmieniać. Zobaczyła urywki z życia swojej matki. Kiedy widziała, jak poświęca siebie, kiedy jej ukochany zginął z jej oczu popłynęły łzy. śmiała się razem z nią i płakała. Widziała chwile szczęścia i smutku...

Usłyszała głos, który bardzo dobrze znała. Ten, sam, który utulał jej płacz. Głos jej matki, która do niej mówiła: Rozejrzyj się dookoła. Miłość, której tak rozpaczliwie szukasz jest na wyciągnięcie ręki, pamiętasz? Przypomnij sobie Chibiuso...

Chibiusa. Tak, może i była Małą Damą, następczynią tronu, ale wciąż była przecież tą dziewczynką, która kiedyś wyruszyła do przeszłości po ratunek dla matki. Zmieniła przyszłość, to było jasne, ale tamte wspomnienia zostały. o chwili przypomniała sobie oczy wszystkich, którzy byli jej bliscy, Zwłaszcza tą jedną parę oczu. Oczu człowieka, który kiedyś sprawił, że mogła marzyć. Człowieka, który w jednym z trudniejszych okresów jej życia uczynił najpiękniejszym. Widziała go tuż przed sobą. Wyciągał do niej rękę. Bez wahania chwyciła ją...

Otuliły ją ciepłe ramiona. Owionął ją znajomy zapach. Otworzyła oczy. Obejmowali ją rodzice, ludzie, którzy pokazali jej do czego prowadzi miłość. Nie musiała nic mówić. Wiedzieli. Popatrzyła niżej.Wśród wojowniczek wyłuskała te oczy. Jeszcze raz popatrzyła na twarze rodziców. w ich oczach wyczytała zgodę. Jej uśmiech zaś rozbłysł niczym słońce...


poniedziałek, 27 października 2014

I will be waiting for you...

Nagroda dla Sereny.

Muzyka tu.
____________________

Oceans apart day after day
And I slowly go insane
I hear your voice on the line
But it doesn't stop the pain

If I see you next to never
How can we say forever...

Kochany,
Od naszego ostatniego spotkania minęły wieki. Nic nie może ukoić mojej tęsknoty. Zobaczymy się jeszcze? Ja wiem, że nasze uczucie jest zakazane, ale... Przecież sam wiesz. Nie mogę znieść myśli, że my już nigdy...

Pamiętam tamtą noc, kiedy się po raz ostatni spotkaliśmy. Niebo było pełne gwiazd, a nad naszymi głowami jasno świecił księżyc. Pamiętam swój zachwyt. Wtedy po raz pierwszy go zobaczyłam. Zresztą wtedy tych pierwszych razów było znacznie więcej. Jak na przykład nasz pierwszy pocałunek. Nigdy nie zapomnę jego słodyczy...

Jak relikwię przechowuję czerwoną różę, którą mi wtedy podarowałeś. Wciąż czuję jej zapach. Wciąż słyszę nasze obietnice wtedy powiedziane... Czy kiedyś się spełnią?

Patrzę teraz na ziemię przez okno. Mama do tej pory nie wie, dlaczego tak bardzo lubię na nią patrzeć. A ja... Ja widzę wtedy kolor Twoich oczu i wyobrażam sobie, że jesteś obok mnie...

Czekam na jakikolwiek znak od Ciebie, mój Ukochany. Odliczam każdą sekundę, do naszego ponownego spotkania.

Twoja na zawsze
Serenity

I took for granted, all the times
That I though would last somehow
I hear your laughter, I taste the tears
But I can't get near you now

Oh, can't you see it baby
You've got me goin' crazy...


Moja jedyna,
Ciągle słyszę Twój śmiech, widzę kolor Twoich oczu, słyszę Twój słodki śpiew... Mówią o tym - miłość. wielka i nieuleczalna. Wiemy też, że niemożliwa...

Nie wolno nam było się spotkać. Wiedziałem o tym od początku. Nie mogłem jednak powstrzymać swojej ciekawości. Wiem, że przeznaczono mi inną na małżonkę, jednak... Wiem, że nie mogę tego zrobić. Coś mnie hamuje. Ciągle w mojej głowie widzę Twoją twarz, nie jej. Chyba właśnie dlatego nie ożenię się z nią...

Kiedy patrzę w niebo, zwłaszcza w jasną tarczę księżyca, często myślę, co by było, gdybyśmy nie byli sobie zakazani. Czy wtedy wszystko potoczyłoby się tak samo? Czy doszłoby do naszych potajemnych spotkań? Chyba nie chcę poznać na te pytania odpowiedzi. Mam nadzieję, że być może nigdy więcej nie będę musiał ich zadawać...

Kiedy jestem w ogrodzie czuję zapach róż. Tych samych, które Ci kiedyś podarowałem. Tych samych, które były niemymi świadkami naszych pocałunków i obietnic. Zarówno tych wypowiedzianych, jak i tych, których nie musieliśmy mówić. Wiem, że właśnie te róże będą już na zawsze symbolem naszego uczucia...

Pamiętaj, gzdiekolwiek nas los nie rzuci i jakkolwiek nami nie pokieruje, ja zawsze będę na ciebie czekał.

Całuję mocno,
Twój Endymion

Wherever you go
Whatever you do
I will be right here waiting for you
Whatever it takes
Or how my heart brakes
I will be right here waiting for you...


__________________________

BTW czy tylko mi się ta muzyka kojarzy z Polsat Dzieciom?
A no i "osiem zapałek" na początku :D

czwartek, 16 października 2014

I'll be lifted

Jako, że dawno nie było u mnie konkursu...

Pytanie standardowe: o kogo chodzi? (imię z mangi/ anime + dodatkowo imię ze SŁ  (tu dowolne))

Muzyka tu.

Podpowiedź: postać ta już u mnie występowała. Dokładnie w Srebrnej Łzie. Z epilogu można było się dowiedzieć, że współdzieliła władzę na Kimnoku.
____________________________

Feel like a superhero, what type of dreams are these
I'm high as like as eagle, I'm taller than the trees
And I can't turn back, I tell my heart relax
Late at night, in the dark, I close my eyes
And suddenly everything is gone...

Od początku chciałam mieć wszystko. Zresztą wszystko mi sprzyjało. Los obdarzył mnie umiejętnościami walki, niezniszczalnością. Byłam dobra i zła jednocześnie. Świat się mnie bał. Miałam wszystko. Jednak mi to nie wystarczało. Chciałam, żeby w każdym z zakątków galaktyki mnie znano. Pomógł mi w tym chaos. Zanim spostrzegłam, co się stało, opanował i zniszczył wszystko. Nie chciałam tego, lecz było już za późno...

All I hear is music, I'm loosing all control
I have no excuses, can't say I wasn't told
If the sky turns black, I tell my heart relax
Late at night, in the dark, I close my eyes
And suddenly everything is gone...

Robiłam to wbrew sobie. Początkowo oczywiście. Tam, gdzie stawiano mi opór... Cóż, taka jest wojna. Zostawiałam po sobie zgliszcza. Gdzieś po drodze zaczęłam je kolekcjonować. Sama nie wiedziałam, dlaczego. Jednak nie mogłam nigdzie znaleźć dwóch najsilniejszych. Chaos całkowicie mną zawładnął. Nie wiedziałam już kim jestem i co robię...

Feels like I finally found it
More than I, than I could have ever imagined
After all this waiting and this holding on
Suddenly everything was gone...

Ona przyszła nagle. Wyciągnęła do mnie dłoń i otoczyła swoim światłem. Nagle zrozumiałam. Mogłam mieć to wszystko bez rozlewu krwi... Ale było już za późno. Mimo to, postanowiłam, żebędę próbować...

I'll be lifted, lifted, lifted
Reach up for the light
I'll be lifted, lifted, lifted
Devil can't catch me tonight
I'm not afraid, and i'm not alone
Even if I'm dancing o my own
I'll be lifted, lifted, lifted...



poniedziałek, 29 września 2014

Sealed with a kiss

Inspiracja tutaj:)
_________________________

I'll see you in the sunlight
I'll hear your voice everywhere
I'll run to tenderly to hold you
But darling you won't be there...

Sam nie wiedział kiedy to się stało. Nie wiedział, czym go urzekła. Może sprawiła to jej bezradność i naiwność? A może ta siła, tak ogromna, że dodawała sił każdemu w jej otoczeniu...

Znał jej tożsamość. Krył się z tym jednak. Wiedział, że jeżeli to się wyda, sprawy mogą przybrać nieoczekiwany obrót. Lepiej było trzymać ją na dystans. Pomagać tylko wtedy, kiedy było to niezbędne. Była jego kluczem do utraconych wspomnień...

Od początku wiedział, że ta dziewczyna jest niezwykła. Nie znali się wcześniej, właściwie wpadli na siebie zupełnym przypadkiem, jednak coś w jej oczach kazało mu się jej przyglądać. Coś tak boleśnie znajomego... Czuł, że już kiedyś ją spotkał. I że była dla niego kimś więcej niż tylko znajomą...

Podążał za nią wszędzie. Musiał poznać odpowiedzi na swoje pytania. Na nieszczęście dla niego, nigdy nie była sama. Jak nie któraś z jej przyjaciółek, to ten denerwujący kot, który potrafił mówić. Swoją drogą podziwiał jej talent do szybkiego zaprzyjaźniania się. I do rozśmieszania. On tak nie potrafił. On twardo stąpał poz ziemi...

Starał się być dla niej oparciem. Wspierać ją w walce. Jednak nie zauważył kiedy do tego wszystkiego wplątało się uczucie. Początkowo nie potrafił tego nazwać. Jednak kiedy przekonał się, że dla niej jest zdolny poświęcić nawet siebie, już wiedział...

Pisał do niej w myślach długie listy. Każdy zapieczętowany pocałunkiem. Nie odważył się przelać tego na papier. Sam nie wiedział, czy jest jej sprzymierzeńcem, czy wrogiem. Jednak kiedy ją spotkał na balu, nie mógł się powstrzymać. Wyglądała tak uroczo. Musiał ją poprosić do tańca. Wróg im przewał. Widział, że lada chwila, a zleci s balkonu i się połamie. Chwycił ją za rękę, mimo, że wiedział, że ich nie utrzyma. Kiedy spadali nie wiadomo skąd pojawił się w jej ręce parasol. Tym razem to ona jego uratowała. Po walce, w której wróg częściowo odsłonił przyłbicę, poszedł za nią na taras...

Spała, a on nie mógł się powstrzymać. Pocałował ją. Zaszumiało mu w głowie od kiedyś wypowiedzianych obietnic. Wiedział, że nie przez nią. Jednak to sprawiło, że nie chciał jej wypuszczać z objęć. Może by i tak trwali, gdyby nie ten wszędobylski kot...

Pozostała mu jej chusteczka. Często na nią patrzył, wdychał jej zapach... Zakochał się, jednak nie miał jej odwagi tego wyznać. Dalej więc pisał do niej w myslach listy, z których każdy ucałował...


poniedziałek, 15 września 2014

My rising sun

Van, z góry przepraszam, jeżeli podkradłam Twój pomysł na to ;)

Muzyka jak zwykle tutaj.
______________________________

Been looking at the sky
Wishing on a star
Waiting for a brand new start

Living on the edge
Closer to the crime
Cross the line a step at a time...

Musiałam to zrobić. Musiałam im pomóc...

Długo ją obserwowałam. Widziałam każdą jej walkę, każde zwycięstwo. Podziwiałam jej determinację. Wiedziałam jednak, że w walce, którą musi stoczyć będzie sama. Nikomu nie będzie mogła d koca zaufać, po kolei straci wszystkich, na których jej zależy. Zbyt dobrze znałam przebieg tej historii. Pozostało tylko pytanie: jak najprościej do niej dotrzeć i przekonać?

Wtedy wpadłam na pomysł. Genialny pomysł. Przecież mogę tam iść jako dziecko. Nie jako lekko podrośnięta dziewczynka tak, jak Chibiusa, ale jako berbeć, który nie opanował jeszcze sztuki konwersacji. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. W sumie miałam do dyspozycji oczy i szeroki uśmiech. Ale wszystko zadziałało jak trzeba. A nawet jeszcze lepiej...

Keep looking up ahead
Riding like a wind
Open up your heart,let me in

My life is on a string
When I see your smile
Our love will last a thousand miles...

Zjawiła się dokładnie wtedy, kiedy jej najbardziej potrzebowałam/ Ta tęsknota i dojmujące poczucie straty... Była wtedy przy mnie. Mimo, że nic nie umiała powiedzieć, to swoim wzrokiem i tym słodkim uśmiechem nie dopuszczała, żebym się załamała.

Po kolei odchodzili. Wszyscy przyjaciele, Chibiusa... Ona jednak trwała. Nie miałam pojęcia, skąd w tak małej istotce, tak wielka moc. Dokładnie wiedziała, kiedy i co ma zrobić. Kiedy trzeba było mnie westprzeć robiła to, kiedy trzeba było mnie zostawić, żebym zrozumiała, ona również to robiła. Jej siła była mą siłą. Jej nadzieja moją... Była dla mnie jak promyk wschodzącego słońca w bezksiężycową noc...

Shine into my darkness
Shine into the night, my rising sun
Drive away the madness
Can you be a masterpiece of love
Sending out a message out above
Telling all the world to show some love
No one's gone bring me down, bring me down
You are my rising sun...


piątek, 15 sierpnia 2014

How to be a Preety Guardian?

Taka jakby kontynuacja Lullaby i Moon Carillon :) Mam nadzieję, że Chibiusa was nie znudziła (jeszcze), bo muszę się przyznać, że właśnie ona jest jedną z tych postaci, które lubię (tak, jak ESC również, może dziwna jestem, ale cóż...).

Tradycyjnie muzyka tu. Playlistę uaktualnię wkrótce :)
_____________________________________________

Stała na balkonie. W ręce trzymała złotą broszkę z różowym sercem. Czekała na nią. Musiały porozmawiać. Musiała w krótkim czasie wytłumaczyć swojej córce, jak być wojowniczką...

Say no, let go, keep your breath, as the anger flows
I know, you know, words can hurts, you'll regret them though
So say, you'll be there when the words are done
Don't give in your pride
Keep calm and think twice...

Patrzyła na swoją córkę z rosnącym niepokojem. Odkąd tylko dostała do rąk broszkę zachowywała się dziwnie. Jak nie ona. Zastanowiła się. A może ona już coś na ten temat wie? Popatrzyła w jej oczy. Widziała tam strach. No tak, mogła się tego spodziewać. Wzięła ją za rękę i zapytała:
- Wiesz, ja też nie wiedziałam, jak to jest być wojowniczką.
- Naprawdę? Ale przecież... - Mała Dama wlepiła w nią swoje miedziane oczy.
- Kiedy pierwszy raz spotkałaś Sailor Moon, ona już była trochę doświadczona. Pokonała już przecież jednego poważnego wroga. Wiedziała, jak ma walczyć i to robiła, choć muszę przyznać, że nie ułatwiałaś jej tego zadania...
Policzki Małej Damy przybrały intensywny kolor buraczków.
- Ja... ja nie chciałam. Ja tylko... - Zaczęła Chibiusa, lecz królowa jej przerwała.
- Przecież wiem. Zapomniałaś już, że to ja z przeszłości?
- Nie. - Mała Dama wpatrywała się coraz bardziej w rodzicielkę. - A opowiesz mi jak to jest być...
-... Piękną Wojowniczką o miłość i sprawiedliwość? - widząc niecierpliwe oczekiwanie w oczach córki uśmiechnęła się i powiedziała: - Oczywiście. Musimy się cofnąć wstecz. Do mojego pierwszego spotkania z Luną...

Say no, let go, night will fade and the day will glow
I know, you know, that the moring is brighter so
So say, you'll be there when the words are done
Don't give in your pride
Let go and don't cry...

Serenity uśmiechnęła się do wspomnień. Po chwili jednak Mała Dama zapytała:
- Jak to się zaczęło?
Królowa westchnęła i po chwili odpowiedziała:
- Jeżeli spodziewasz się fajerwerków i fanfarów, to niestety, muszę Cię rozczarować. Zaczęło się upełnie zwyczajnie. Jak zwykle pędziłam spóźniona do szkoły. Tym razem jednak potknęłam się o coś. Okazało się, że to czarny kot. Był śliczny. Na czole miał przyklejone plastry. Kiedy je zdjęłam...
- Kot przemówił! - Mała Dama krzyknęła podekscytowana.
- Nie. Zaczął mi się przypatrywać. Nie miałam jednak czasu na nic, bo musiałam pędzić do szkoły. Przemówił dopiero później. Spałam w najlepsze, kiedy potraktował mnie pazurami. Powiedział, że nazywa się Luna i że mnie szukała. Aha, no i że jestem wybraną wojowniczką. Kompletnie mnie to nie obeszło i spałam dalej. Wtedy jednak Luna postanowiła podarować mi pewien drobiazg. Była to moje pierwsza broszka przemiany. Wyobraź sobie jak mocno byłam zaskoczona, kiedy stałam przed lustrem w marynarskim mundurku,a w uszach słyszałam wołanie o pomoc. Cóż było robić, musiałam tam pobiec. W końcu chodziło tu o Naru, wtedy moją najlepszą przyjaciółkę.
- Więc pobiegłaś i pokonałaś wroga, tak? - na buzi Chibiusy pojawiły się wypieki.
- No właśnie nie do końca. Właśnie w ten sposób dochodzimy do tej części historii, która jest w tym wszystkim najważniejsza...

Wait a tick tiny tick, you'll regret it
Just wanna say it right
Wait a tick tiny tick, you'll forget it
I want to let it out
Anything isn't it you want to get it
Maybe tomorrow, will be late to get by...

Oczy Małej Damy błyszczały. Nie mogła się doczekać dalszej części opowieści. Serenity patrzyła na nią z uwagą. Wiedziała, że za chwilę jej córka zostanie sprowadzona na ziemię. Westchnęła i kontynuowała opowieść.
- Bałam się. Wtedy jeszcze walczyłam sama. Dopiero później poznałam resztę dziewczyn. Kompletnie nie wiedziałam co mam robić. Byłam tym wszystkim zaskoczona, Luna zresztą też. Janie umiałam wtedy walczyć. Panikowałam i płakałam. Chciałam do domu. Dopiero człowiek,którego dobrze znasz, pomógł mi zwyciężyć i pokonać wroga.
- Tuxedo... Tata - wymamrotała Chibiusa. - Ale kiedy byłam w przeszłości, ty umiałaś już nie tylko walczyć, ale też bronić innych. Mnie...
- Mała Damo, musisz pamiętać, że już wtedy pokonałam swojego pierwszego wroga. Nie byłam już tamtą Usagi, która traktowała to wszystko jak zabawę, jak grę komputerową, którą można w każdej chwili wyłączyć. Już wtedy zdawałam sobie sprawę z wielu zagrożeń, pułapek, które przygotował wróg. Teraz Twoja kolej. Musisz się nauczyć, jak być wojowniczką. Jak podchodzić z chłodną głową podchodzić do obrony bliskich osób. Bardzo Ci się to przyda.
- Mamo, ale jak dałaś sobie radę z tym wszystkim? Przecież Twoja moc...
- Mała Damo, podejrzewam, że niedługo spotkasz Wojowniczkę z Księżyca silniejszą niż dotąd. Zapamiętaj to. A teraz idź spać. Jutro czeka Cię początek wielkiej przygody...

Została na tarasie sama. Wiedziała, że nie może jej wszystkiego powiedzieć. Wiedziała jednak, że sprosta zadaniu. Nagle sama zatęskniła za tamtymi czasami. Znów chciała poczuć tą adrenalinę, którą dawały jej słowa: Potęgo Księżyca! Przemień mnie!...

Free your mind from the doubts that are tickling
Free your heart and let the peace enlighten your feelings
Sun will rise and the light will be clearing
The tides of the night
Keep calm and think twice...



wtorek, 29 lipca 2014

Hunter of Stars

Muzyka tu.

Zapraszam na Rise of Asteroids. Kolejny rozdział niebawem :)
_________________________________

Looking for a candidate
You have an option, only one choice
Slipping my drink, looking around
There's so much beauty, yes we can
And yet, self-confidence is fragile concept that often fades away in the night
And there it comes, that unwanted guest, there's no place for you tonight...

Mieli jasne zadanie. Umożliwić Księciu Endymionowi spotkanie z Księżniczką Serenity. Popatrzyli na siebie. Ich mistrz zakochał się. Dzisiaj miał jej to wyznać. Problem polegał na tym, że nigdy się nie spotkali, nigdy nie spojrzeli sobie w oczy. Każdy z nich wiedział, dlaczego. Ich miłość była zakazana...'

Postanowili wmieszać się w tłum. Zadanie było o tyle ułatwione, gdyż gości było sporo. Na księżycu odbywał się bowiem bal urodzinowy Księżniczki. Dobra okazja, taka, która mogła się już nie powtórzyć. Musieli podejść na tyle blisko, żeby odciągnąć jej strażniczki i przekazać liścik od Endymiona. Nadal uważali, że pomysł jest głupi, ale ku ich zdziwieniu miał szanse powodzenia...

Like an evil satelite
Twisting the truth, and leaving us alone
In this mad and moody world
Society without love
And I state, my heart has been well-trained
I'm going to be your candidate
I'm the hunter, you are the prey
Tonight i gonna eat you up

Nic prostszego - powtarzał sobie. Po prostu musisz ją jakimś cudem poprosić do tańca i odciągnąć w daleki kraniec tej sali. Inaczej plan... Odetchnął. Podszedł do niej. Był już blisko. Poczuł wokół siebie jakby mgiełkę wody. No tak, ona właśnie tym władała. Woda i lód, czyli w najgorszym wypadku zmieni go w lodową bryłę. Tak się jednak nie stało. Kiedy tylko spojrzał w jej oczy... Przepadli oboje. Jakby ta woda, którą miała we władaniu ich porwała. Do tego stopnia, że się w niej utopili. Jak zahipnotyzowany wyciągnął w jej kierunku dłoń. Po chwili wirowali w tańcu...

Krążył wokół niej. Wpatrywał się w nią z taką intensywnością, że w końcu musiała to zauważyć. W jej oczach pojawiły się błyskawice. Podeszła do niego. Już chciała zapytać, czego chce, ale zdążyła tylko otworzyć usta. On również miał je otwarte. Nie mógł wykrztusić choćby słowa. To nie tak miało być, pomyślał zanim przeszyła ich błyskawica. Jak magnesy zbliżali się do siebie. Grom z jasnego nieba, pomyślał po raz kolejny, wirując z nią po sali balowej...

Chciał z niej zażartować. Taki właśnie miał sposób na wszystko, włącznie z paraliżującym lękiem. Przypatrywał się jej zza pleców jej rozmówcy. Kiedy ten jednak odszedł, poczuł, że to go przerasta. Wodził wzrokiem po podłodze, aż w końcu napotkał jej czerwone buty. Podniósł wzrok. Kiedy spojrzał na jej twarz i powoli zerknął w jej oczy, poczuł, że robi mu się gorąco. Tym bardziej, im bliżej niego się znajdowała. Kiedy ich dłonie się połączyły, miał wrażenie, że wybuchł pożar, który spalił ich oboje. W tej pożodze nie widział nic, z wyjątkiem jej oczu. Ona też zdawała się nie zauważać reszty otoczenia...

Był dowódcą, tak samo, jak ona. Mógł z nią porozmawiać rzeczowo. Tak właśnie chciał zrobić, jednak, kiedy stanął z nią twarzą w twarz... To było coś. Poczuł, jakby jakiś niewidoczny łańcuch trzymał go przy niej. Kątem oka zobaczył zdumioną twarz Serenity. Wcisnął w jej dłoń kartkę od Endymiona. Nie widział jednak jej reakcji. Całą swoją uwagę skupił na tej jednej, dookoła której przed chwilą zaczął kręcić się jego świat. Czy właśnie to poczuł Endymion? Pytanie pozostało bez odpowiedzi. Kiedy ich usta się złączyły, nic nie było już ważne...

I press my nose to the glass, it's raining outside
I would like to storm in, roar like a lion
But i feel your judgement, I'm so wet and dirty
I feel your judgement, It's me and my imperfection...

Wszystko skończyło się nagle. Prysło jak bańka mydlana. Miłość w jednej chwili zmieniła się we wrogość...

Księżniczka zniknęła. Nigdzie jej nie było. Ktoś podniósł alarm. Wojowniczki popatrzyły na swoich partnerów. W ich oczach dojrzały to, czego nie chciały zobaczyć. A więc to był plan. Zostały perfidnie oszukane. Tyle, że te uczucia... Nie patrząc na nich wybiegły z sali balowej. Ich partnerzy niewiele myśląc pobiegli za nimi. Kiedy wreszcie je dogonili, ich oczom ukazał się obrazek, który podświadomie chcieli ujrzeć. Księżniczka spała na ławce przytulona do Endymiona, Który się nad nią pochylał. Delikatnie przyciągnęli do siebie wojowniczki. Czuli, że wraca tamto uczucie. Wiedzieli, że prędzej czy później...

Want me to go, want me to go
Because you think I'm lying, 'cause you think I'm lying
No, open the door
'Cause tonight I cannot to hunting for stars, no no


piątek, 18 lipca 2014

Save your kisses for me

Jak to mówią z braku laku i kit dobry... Jakoś nie mam chwilowo weny do tasiemca, więc trochę sypnę jednorazówkami ;)

Motyw przewodni tu :)
___________________________________________

Though it hurts to go away
It's impossible to stay
But there's one thing I must say before I go
I love You - you know
I'll be thinking of You in most everything I do
Now the time is moving on
And I really should be gone
But You keep me hanging on for one more smile
I love You - all the while
With your cute little way
Will You promise that you'll save your...

Pożegnania z nią były bardzo trudne. Patrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczami, jakby pytała, dlaczego muszę iść. Starałam się jej to jakoś wytłumaczyć, ale co tak małe dziecko jest w stanie zrozumieć? Serce wyrywało się w jej kierunku, bardzo chciałam z nią zostać, jednak obowiązki mnie wzywały. Już i tak za długo zrzucałam je wszystkie na barki kogoś innego. Ona cały czas patrzyła. Wsadziła palec do buzi i patrzyła. Westchnęłam. To mnie przerastało. Wiedziałam, że będzie miała najlepszą opiekę, jaką jej byłam w stanie zapewnić, ale to nie było to samo, co spędzanie całych dni z nią. Odwróciłam się i poszłam w kierunku wyjścia z jej pokoiku. Jak najszybciej, jak najdalej... Im szybciej zrobię to, co mam do zrobienia,tym szybciej do niej wrócę. Nie oglądałam się za siebie. Nie mogłam dać się złamać. Już miałam wyjść z pokoju, kiedy do moich uszu dotarł jej cichy płacz...

That I've got to work each day
And that's why I go away
But I count the seconds till I'm home with You
I love You - it's true
You're so cute honey - gee
Won't You save them up for me - your... 

Nie mogłam, po  prostu nie mogłam. W jednej chwili byłam przy niej. Otarłam palcem jej wielkie jak grochy łzy i mocno ją przytuliłam. Zostawienie jej było ponad moje siły, ale w końcu musiało to nastąpić. Rei prawie siłą odciągnęła mnie od niej i wyprowadziła na zewnątrz pokoju. Znów słyszałam jej płacz. Spuściłam głowę. Byłam beznadziejną matką. Żadnego wychowania, tylko rozpieszczanie... Do swoich obowiązków szłam prowadzona jak na ścięcie. Po drodze minęłam Setsunę i Hotaru. Właśnie one miały się nią zająć. Widziałam, że starsza z nich coś niesie. Ze zdumieniem odkryłam, że to Luna - P. Setsuna lekko się uśmiechnęła, szepnęła cicho "na biurku" i poszła dalej. Jakie było moje zdumienie, kiedy zobaczyłam miniaturkę zabawki mojego dziecka. Po chwili widziałam ją. Wreszcie wiedziałam, dlaczego ta zabawka powstała...

Pędziłam do niej jak na skrzydłach. Każdy, kto mnie widział, uśmiechał się pod nosem. Gnałam przez pałac na złamanie karku. Kiedy w końcu wzięłam ją w ramiona, poczułam na twarzy jej mokre pocałunki, a wśród nich słowo, które chciałam słyszeć ciągle:
- Mama!

Kisses for me
Save all your kisses for me
Bye bye baby bye bye
Don't cry honey don't cry
Gonna walk out the door
But I'll soon be back for more

Kisses for me
Save all your kisses for me
So long honey so long
Hang on baby hang on
Don't you dare me to stay
Cause you know
You've got to save your

Kisses for me
Save all your kisses for me
Bye bye baby bye bye
Don't cry honey don't cry
Won't You save them for me
Even though you're only three...

 

niedziela, 13 lipca 2014

If you were a sailboat...

Zanim nagroda dla Marty, która wygrała w konkursie na Co by było gdyby..., ogłoszenie wyników Szybkiego konkursu:

Z powodu braku innych chętnych wygrywa Vanja.

Odpowiedzi:
1. Katie Melua - If you were a sailboat, czyli motyw przewodni do poniższego opowiadania.
Były również dwie podpuchy: brakowało utworu Chrysalis (opowiadanie You'll be flying), natomiast piosenka Amazing była jedynie inspiracją do opowiadania I need you back, niemniej znalazła się na playliście ;)

2. Chodziło oczywiście o All about us i Minako oraz Artemisa

3. To opowiadanie to Last Chance (piosenka La Moon)

Gratuluję, a jeżeli chodzi o nagrodę, to czekam na propozycję (pełna dowolność).

Dodam jeszcze, że poniższe opowiadanie nie jest w żaden sposób związane z Lustrem.
__________________________________________________________

If you were a cowboy I would trail you
If you were a piece of wood I'd nail you to the floor
If you were a sailboat I would sail you to the shore

If you were a river I would swim you
If you were a house I would live in you all my days
If you were a preacher I would begin to change my ways...

Zakochała się. To uczucie było tak silne, że wręcz ją powaliło. Ona, księżniczka Srebrnego Księżyca zakochała się w śmiertelnym wrogu. Cóż, serce nie sługa...

Widziała go tylko ten jeden raz. Na balu organizowanym przez jej kuzynkę - Kakyuu. Od razu, od kiedy tylko ich spojrzenia się skrzyżowały, wiedziała, że to ten jedyny. Oczekiwano od niej, że poślubi księcia Ziemi - Endymiona. Fakt, podobał się jej, ale było w nim coś tak wyniosłego, że... W każdym razie odpychało ją to. Natomiast Diamand... Rozmarzyła się. Już widziała swoje przyszłe życie u jego boku, tylko był jeden malutki szczegół. On nie wiedział. Przypuszczalnie nawet jej w tym tłumie nie zauważył...

If I was in jail I know you would spring me
If I was a telephone I know you would ring me all day long
If I was in pain I know you would sing me shooting songs...

Wiedział, że jej pomoże. Zrobi to wbrew sobie i wbrew wszystkim swoim uczuciom, które do niej żywi. Cóż, taka jest w końcu jej wola. Widział, że przepadła. Od kiedy tylko go zobaczyła. Cóż, on sam nie miał u niej żadnych szans. Choćby nie wiem jak chciał, to i tak z jej strony nie będzie to nic więcej niż przyjaźń.

Plan był nieco przebiegły. Podczas kolejnego balu mieli udawać zakochaną parę. Wiedział, że nie przyjdzie mu to łatwo, ale Serenity uważała, że to przyniesie upragniony skutek. Zresztą sama przekonała księżniczkę Kakyuu, żeby go zaprosiła. Teraz pozostało tylko wypełnić swoją powinność. Wiedział, że na zawsze zachowa w swoim sercu te krótkie chwile, w których choć udawali wielkie uczucie. Zrobi to dla niej. I dla siebie, pomimo, że serce mu będzie krwawiło...

If I was hungry I know you would feed me
If I was in darkness I know you would lead me to the light
If I was a book I know you would read me every night...

Po raz kolejny miał nadzieję, że ją zobaczy. Była dla niego całym światem. Nie widział innych kobiet poza nią. Mógłby z pamięci narysować jej portret. Tak, zakochał się w swoim wrogu. Tylko, że tak piękna istota nie mogłaby być jego wrogiem. Nigdy.

Zobaczył ją od razu. Tańczyła  w objęciach tego długowłosego bubka, jak go nazwał w myślach. W jego oczach było widać głębokie uczucie. Ona z kolei się do niego uśmiechała. Ten uśmiech... Zrobiłby wszystko, żeby tylko do niego się tak uśmiechnęła. Zacisnął pięści. Czuł, że kiełkuje w nim złość i coś jeszcze... Czyżby to była zazdrość? Niewiele myśląc zaczął przeciskać się pomiędzy tańczącymi parami. W myślach układał przemowę, składał zdania, które powie, żeby ją przekonać o swoim uczuciu. Tm razem nie ucieknie i będzie o nią walczył aż do upadłego. Lecz kiedy podszedł na tyle blisko, żeby jej to powiedzieć, nagle opuściła go cała odwaga. Stanął zrezygnowany i zamknął oczy. Po chwili poczuł na swoim policzku pocałunek tak delikatny, jak muśnięcie skrzydeł motyla. Ktoś pociągnął go za rękę. Otworzył oczy i z niedowierzaniem zobaczył ten uśmiech, o którym marzył. W jej oczach z kolei widział odbicie swoich uczuć. Nie potrzebowali żadnych słów...

Sometimes I believe in fate
But the chances we create
Always seem to ring more true
You took a chance on loving me
I took a chance on loving you...


środa, 25 czerwca 2014

No one...

Druga nagroda w ostatnim konkursie, czyli opowiadanko z obrazkiem wybranym przez Fankę 12 ;)

Muzyka skojarzyła mi się taka (co ja poradzę, że niektóre kawałki eurowizyjne zapadły mi w pamięć?)

Miłej lektury :)
_________________________________

And you came to me one night
Like a morning light...

Zjawiła się w moim życiu nagle. Znaczy jej obraz miałam zawsze przed oczami. Szczególnie przed wiekami, kiedy jeszcze nie poznałam Michiru. Nasza ukochana księżniczka. Jej obraz dodawał mi otuchy w samotności, ale była ona jednak czymś dalekim, nieuchwytnym. Teraz z kolei wparowała w moje życie z impetem trąby powietrznej. Od kiedy tak się zjawiła, nic nie było już takie samo. Mój uporządkowany świat przewrócił się do góry nogami. Uczuciowy również. Ciągle miałam przed oczami jej twarz, słyszałam jej śmiech i to słowo - Haruka. Moje imię, ale wypowiedziane w taki sposób, że od razu robiło mi się ciepło na sercu...

Dodała gazu. Pędziła już na krawędzi bezpieczeństwa. W słuchawce umieszczonej w uchu słyszała słowa swojego inżyniera wyścigowego, żeby zwolniła. Zabawne. Zawsze pędziła ja wiatr, zresztą właśnie tak ją nazywano przed wiekami. Teraz z kolei napędzały ją wspomnienia, od których chciała za wszelką cenę uciec. Usagi. To jedno imię sprawiło, że docisnęła pedał gazu do podłogi. Pech chciał, że właśnie wjeżdżała w szykanę. Nie zdążyła zwolnić... Później pamiętała już tylko jakieś pojedyncze urywki, panikę jakiejś kobiety i rozpaczliwy płacz dziecka. Potem już tylko ciemność...

No one will never hold you tight
No one will never love you like
Just no one like I do
There is no one, no one...

 Docierały do mnie jakieś słowa, ale były przytłumione. Jakbym miała gruby koc na głowie. Otworzyłam oczy. Miałam przed sobą jej twarz. Tą ukochaną od wieków twarz. Wtedy tak anonimową, a teraz... Teraz w końcu ją poznałam. Już wiedziałam jaka ona jest. Potrafiłam przewidzieć, kiedy zmieni się jej humor. Widziałam jej wpatrzone we mnie oczy. I ten uśmiech... Nagle otoczenie się zmieniło. Trwała walka. Widziałam, że jest jej ciężko. Chciałam pobiec i jej pomóc, ale powstrzymała mnie Michiru. Jej wzrok sprawił, że zastygłam w miejscu i patrzyłam. Wszystko we mnie się buntowało, ale wiedziałam też, że tak trzeba. Tylko tak mogłyśmy sprawić, że księżniczka osiągnie pełnię swojej mocy. I udało jej się to. Widziałam, jak biegnie do przyjaciółek, jak się razem cieszą. Ja również cieszyłam się. Jej radość była zaraźliwa. Patrzyłam na nią tak długo, aż podeszła do mnie. I znów widziałam ten uśmiech, znów słyszałam swoje imię wypowiedziane jej głosem. Widziałam również niepewność i pytanie w jej oczach. Jeżeli dotąd trzymałam się swoich przeczuć, tak wtedy je zignorowałam. Najpierw powiedziałam"dziękuję", a później... Sama nie wiem jak to się stało. Po prostu się stało... Nagle moje usta spoczęły na jej ustach. Trwała to krótką chwilkę, jednak na tyle długą, żeby wypalić na moich znamię. Czerpałam niesamowitą przyjemność z tego pocałunku, jednak ona... Cóż, otrzeźwił mnie bolesny dotyk jej dłoni, która spotkała mój policzek. Patrzyłam, jak odchodzi... Od tamtej chwili wiedziałam już. Musze ją chronić. Przed wszystkim, a zwłaszcza przede mną...

Budziła się. Stojąca przy jej łóżku Michiru uśmiechnęła się. Czyli chyba w sumie nie stało się jej nic poważnego. Haruka otworzyła oczy i rozglądała się nieprzytomnym wzrokiem dookoła. Michiru wzięła ją za rękę. Wiedziała, że już jej nie pozwoli wsiąść jej za kierownicę samochodu wyścigowego. Ma to jak w banku. Uśmiechnęła się. Wzrok Haruki stawał się coraz bardziej przytomny. Widziała, że była słaba. Ważne, że wróciła do świata żywych. Dostrzegła jej uśmiech. Po chwili spojrzenie znów się zamgliło. Znów zapadła w sen. Jednak zanim zasnęła, do uszu Michiru doszło jedno słowo. Wypowiedziane tak czule, że miała ochotę się rozpłakać...
- Kociątko...

No one will ever, ever love you
No one will ever, ever touch you
No one will ever , ever hold you
No one...


poniedziałek, 23 czerwca 2014

I do it for you...

Pierwsza z dwóch nagród z ostatniego konkursu.

Możliwe Van, że chciałaś z tym motywem przeczytać o kimś innym, szczerze mówiąc miałam trzy koncepcje, ale wybrałam czwartą ;)

Muzyka tutaj :)
_______________________________________

Look into my eyes, you will see
What you mean to me
Search your heart, search your soul
And when you find me there, you will search for more...

Kochana Serenity.
Specjalnie dla Ciebie stworzyłam ten przekaz. We śnie. Tak jest lepiej, zużywam mniej pozostałej mi energii... Mam nadzieję, że mi to wybaczysz. W każdym razie w ten sposób mogę Ci wreszcie wszystko jeszcze raz opowiedzieć, przypomnieć i wytłumaczyć. Wszystko wytłumaczyć, a zwłaszcza swoje postępowanie. Może dzięki temu choć trochę odkupię swoje winy i moją nieobecność tutaj...
Spotkałyśmy się raz. Na księżycu, na gruzach naszego królestwa. Wiem, że właściwie tego nie pamiętasz, ale było to coś, co staraliśmy się chronić. Zazdrościły nam tego wszystkie planety dookoła, a zwłaszcza ziemia. Wydawało się im, że jest doskonale. Nie było tak. Fakt, że tylko w jednym miejscu możliwe było życie działało na naszą niekorzyść. Praktycznie poza Srebrnym Kryształem nie mieliśmy żadnej innej broni. A zagrożenie rosło z każdym dniem. Właśnie dlatego miałaś swoją straż. Cztery wojowniczki, które z czasem stały się również Twoimi przyjaciółkami. Trochę Ci tego zazdrościłam. Ja poza Tobą nie miałam nikogo. Owszem, kiedyś była jeszcze moja siostra, ale ona... Cóż, sama wiesz. W końcu ją poznałaś. Jeżeli zaś chodzi o miłość...

Look into your heart, you will find
There's nothin' there to hide
Take me as I am, take my life
I would give it all, I would sacrifice...

Nie wiem czy mogę o tym mówić. W końcu ja sama tego nie przeżyłam. Twój ojciec, jakby to powiedzieć, został mi narzucony. Nie był on kimś z ludu, ale też nie był szlachetnie urodzony. Był za to dobrym i szlachetnym człowiekiem. Chyba czuł, że go nie kocham, widziałam to w jego oczach, kiedy po raz ostatni wyruszał na wojnę. Pamiętam, że Ty, wtedy tak malutka, patrzyłaś na niego, jakbyś chciała go zapamiętać. Jakbyś już wtedy coś przeczuwała... Później wiele razy wyrzucałam sobie ten brak jakiegokolwiek uczucia z mojej strony. Przelałam je wszystkie na Ciebie. Między innymi dlatego musiałaś posuwać się do ucieczki, abyś mogła być ze swoim ukochanym. Zakazana miłość... Tak, ona była zakazana, ale była również tym czymś, czego potrzebowałaś najbardziej. Dlatego przymykałam na to oczy. Widziałam ten zachwyt i to oczekiwanie, kiedy tylko patrzyłaś na błękitną planetę. Byłam świadoma tego, że każdy Twój krok w jego stronę coraz bardziej przybliża nas do zagrożenia. Dobrze wiedziałam o Beryl. O jej miłości do Endymiona oraz o jej pretensjach do księżyca. Tak, ona też miała do niego prawo. Tylko był jeden szczegół, który mógł jej to uniemożliwić. Ty...

There's no love like your love
And no other could give more love
There's nowhere unless you're there
All the time, all the way...

Zaczęło się od niepokojących zmian na słońcu. Nikt z nas wtedy nie przypuszczał, że konsekwencje będą aż tak bolesne. Nikt nie przewidział Metalii - tworu, który pochłaniał coraz więcej energii. Nikt, a zwłaszcza ja, osoba, która w końcu była za to odpowiedzialna, nie zauważył jej bytności na ziemi. Kiedy w końcu to się wydało, było już za późno. Nikt, ani nic nie mogło jej powstrzymać. Katastrofa stała się faktem. Może nie dosięgnęło by to nas, gdyby nie Ty, Endymion i Beryl. Może gdyby nie to Wasze ostatnie spotkanie, byłabym na tyle silna, żeby ją pokonać. Jednak kiedy zobaczyłam jak Beryl zabija osłaniającego Ciebie Endymiona, Twoje samobójstwo oraz śmiertelny cios zadany Beryl przez Metalię,coś we mnie pękło. Zamiast z zimną głową pokonać ten twór, ja poddałam się rozpaczy. Nie potrafiłam jej pokonać. Srebrny Kryształ nie mógł pokazać pełni swojej mocy. Ze łzami w oczach zdołałam ją tylko unieszkodliwić. Zapieczętowałam ją. Tylko i aż tyle. Ziemia była ruiną, nie został tam nawet kamień na kamieniu. Wszystko na co pracowaliśmy przez setki lat nagle przestało istnieć. Z księżycowego pałacu również nic nie zostało. Ciągle przed oczami miałam martwe ciała tych wszystkich, których tak bardzo kochałam. Zostałam tylko ja, Luna i Artemis. Wiedziałam już co mam zrobić, bo mogłam zrobić tylko jedno. Poświęcić siebie oraz to jedyne miejsce na księżycu, w którym dało się żyć. Całą swoją moc przekazałam Srebrnemu Kryształowi. Tylko tak mogłam naprawić to, co się stało i mieć nadzieję na lepszą przyszłość. Nie zawiodłaś mnie. Nie pytaj jakim cudem, ale widziałam każdą Twoją walkę. Twoją determinację, wiarę i miłość. Tak, stałaś się dokładnie taka, jak chciałam. Odnalazłaś również Endymiona. Wasza miłość przetrwała wszystko, nawet śmierć. Tej nocy przed Twoją koronacją chcę ci przekazać, że jestem z Ciebie dumna. Jestem byłam i zawsze będę. Kocham Cię, córeczko. Będziesz dobrą królową, Serenity...

Don't tell me it's not wotrh tryin' for
Can't tell me it's not worth dyin' for
You know it's true
Everything I do, I do it for you...


piątek, 20 czerwca 2014

Welcome in my world...

Opowiadanie, które przyszło mi do głowy nagle oraz paring, którego u mnie jeszcze nie było :)

Van i Fankę proszę o cierpliwość - opowiadania się powoli krystalizują :)

Muzyka tutaj :)
___________________________________

Nothing comes from dream, but dream
Still you believe in wonder
Something happens and it seems
Like a strike of thunder

Natknęła się n niego przypadkowo. Nawet nie wiedziała, że wrócił, bo jak się okazało wrócił tylko on. Yaten. Patrzyła w jego zielone oczy. Tonęła w nich. To kocie spojrzenie właściwie zawsze ją prześladowało. Od pierwszej chwili. Od kiedy go zobaczyła po raz pierwszy. Teraz była zaskoczona. Widział to. Uśmiechnął się przekornie. Podszedł do niej i patrzył prosto w jej twarz. Po chwili wycisnął na jej ustach powitalny pocałunek.
- Yaten... Ale jak, skąd? - zapytała zaskoczona Minako. - Dlaczego?
- A jak myślisz? Tęskniłem za Tobą.
Na jej twarzy wykwitł promienny uśmiech. Czyli wrócił do niej. Wzięła go za rękę.

Tę noc spędzili razem. Yaten był jak otwarta księga. Wiedziała o nim wszystko. Tyle, że on nie wiedział o niej nic. Postanowiła to zmienić. Pożyczyła kluczyk od Chibiusy. Obudziła Yatena pocałunkiem. Popatrzył zaskoczony na przedmiot w jej ręce. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć na jej twarzy dostrzegł uśmiech. Tak, ona coś kombinowała. Znów wzięła go za rękę i mocno trzymała. Był zaskoczony. Skąd u niej tyle siły? Po chwili usłyszał zaklęcie. Spowiła ich różowa mgła. Unosili się. Minako zaś powiedziała:
- Ja wiem o Tobie wszystko. Ty o mnie niewiele. Zapraszam Cię do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło...

Nothing comes from love, but love
Why is it growing stronger?
I am falling from above
I will wait no longer

Ocknął się nagle. Był w miejscu, którego nie poznawał. Dookoła niego byli ludzie, którzy ciągle się uśmiechali. Wszyscy biegli w jedną stronę. W stronę zamku. Niewiele myśląc, pobiegł za nimi. Na tarasie stała para, sądząc po ich szatach, była to para królewska. Kobieta trzymała w ręce jakieś zawiniątko owinięte w żółtą chustę. Po chwili mężczyzna przemówił:
- Poddani! Cieszcie się i radujcie! Oto Wasza księżniczka!
Podniósł do góry zawiniątko. Pomimo odległości zobaczył jej jasne włoski i duże niebieskie oczy. Zaczął coś przypuszczać. Nagle na czołach wszystkich zgromadzonych pojawiły się znamiona. Yaten rozpoznał w nim znak planetarny Wenus. Był na jej planecie, tylko nigdzie jej nie widział. Pytał każdego przechodnia o Minako, ale żaden nie odpowiadał. Patrzyli na niego, jakby był pomylony. W końcu jakiś dzieciak się nad nim ulitował i powiedział:
- Przecież Minako to nasza księżniczka... - dziecko popatrzyło na niego jakby nie dostrzegał największych oczywistości i odeszło z palcem w buzi.
Księżniczka... A więc urodziła się jako księżniczka... Zapadła noc. Yaten niewiele myśląc poszedł do najbliższego stogu siana i usnął.

Nothing comes from pride, but pride
My way is clear
Dancing on the edge tonight
Now I feel no fear

Obudziły go promienie słońca i czyjś śmiech. Otworzył oczy i ujrzał piękną blondynkę tańczącą na łące. Od razu ją rozpoznał. Minako. Zawołał ją i już chciał podjeść, kiedy zatrzymał go jej groźny głos:
- Nie podchodź! Kimkolwiek jesteś musisz natychmiast zapomnieć imię, którym mnie nazwałeś i odejść stąd!
Popatrzył na nią z wyraźnym zaskoczeniem. Tego się nie spodziewał. Nagle zza drzewa wyskoczył biały kot.
- Artemisie, ile razy mam Ci jeszcze powtórzyć, żebyś przybierał ludzką formę? Przestraszyłeś mnie.
- Przepraszam, Mina. Właśnie wróciłem z księżyca. Musisz tam natychmiast wrócić. Księżniczka znów... - przerwał.  - Mina, kto to jest? - zapytał wskazując na Yatena.
-Ty jeszcze tutaj? Przecież wyraźnie Ci powiedziałam... - Minako nie dokończyła, a raczej nie dał jej dokończyć swoim pocałunkiem Yaten. Jednak zamiast powłóczystego spojrzenia i miłego słowa dostał z otwartej dłoni w policzek. - Jak śmiałeś?! - warknęła Minako trzymając w ręce złocisty łańcuch.
Yatenowi się to nie spodobało. Powoli zaczął oddalać się do tyłu. Na niewiele się to zdało. Po kilku takich krokach poczuł jak wokół jego nadgarstków zaciskają się twarde dłonie strażników.
- Co mamy z nim zrobić Wasza Wysokość?
Minako uśmiechnęła się. Jej uśmiech raczej nie wróżył nic dobrego. Przynajmniej dla niego...
- Do celi. Jak wrócę od razu się nim zajmę. - to mówiąc powróciła do rozmowy z Artemisem.
Dni zlewały mu się w jedno. Godziny ciągnęły w nieskończoność. Każdej nocy miał nadzieję, że kiedy się obudzi, wróci do Tokio. Niestety...
Po około tygodniu, kiedy już stracił nadzieję i chęci do czegokolwiek, zjawiła się ona. Piękniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Byłą ubrana w złocistą suknię, włosy jak zwykle miała związane wstążką, z tym, że teraz miała jeszcze wpięty we włosy kwiat. Uśmiechała się, jednak w oczach miała smutek. Nie odezwała się. Po prostu weszła do celi i usiadła obok niego. Kiedy się oparła i wtuliła w jego ramię, poczuł, że znalazł to, czego szukał. Oparł swoją głowę na jej głowie. Zamknął oczy...

I'm like a butterfly
Spinning round a sword as if to dare
I should have stayed high
It's stronger than me...

Obudził się. Popatrzył na jej złote włosy. Spała. W ręce trzymała kluczyk. Wrócili. Poznał ją. Teraz wiedział o niej wszystko. Obudził ją delikatnym pocałunkiem. Jego księżniczka otworzyła oczy. Uśmiechnęła się. On też. Trzymając się za ręce wyruszyli na spotkanie nowego dnia. Razem. Już na zawsze.






poniedziałek, 16 czerwca 2014

She's always a woman to me...

Druga obiecana jednorazówka konkursowa dla Van.

Co do aktualnego konkursu: kolejna podpowiedź - nie chodzi mi o etykietę "Konkursy". Wysilcie trochę szare komórki. Van, przykro mi, ale pierwsza odpowiedź się liczy...

Muzyczna inspiracja tutaj.
_____________________

Wiedzieli, że mają ostatnią szansę. Taką, która się już nie powtórzy. Postanowili działać. Najprościej było we śnie. Jej śnie...

She can kill with a smile
She can wound with her eyes
She can ruin your faith with her casual lies
She hides like a child
But she's always a woman to me...

Obudziła ją gra na flecie. Dziwnie znajoma melodia. Była na jakimś drzewie. Skądś znała to miejsce. Nagle sobie przypomniała. Makaiju. Zaczęła się rozglądać dookoła. Nie widziała nikogo. Słyszała tylko muzykę. Nagle pojawił się obok niej. Nie był w swojej ludzkiej postaci. Ail. Nie wiedziała, co ma robić. Odruchowo sięgnęła do miejsca, gdzie zawsze była broszka. Nie było jej. Dopiero teraz zauważyła, że ma na sobie białą sukienkę. Nie była to jednak suknia księżniczki Serenity. Zastanawiała się, co właściwie tu robi. Odpowiedź przyszła szybko. Zobaczyła ją w jego oczach. Kochał ją i nie potrafił z niej zrezygnować. Wystraszyła się. Nie mówiąc nic, wstała i uciekła. Schowała się pomiędzy konarami drzewa. Niestety, o ile było ono przyjazne wobec Aila, o tyle było wrogie wobec niej. Gdzie by się nie schowała, zawsze któryś konar wypychał ją w kierunku jej prześladowcy. Już miała się odezwać, kiedy znów popatrzyły na nią jego oczy. Wpatrywał się w nie, jakby czegoś szukał. I w końcu znalazł. Po jego minie widziała, że nie był zaskoczony. Flet znów powędrował w kierunku jego ust. Zamknęła oczy. Poczuła, że się unosi...

She can lead you to love
She can take you or leave you
She can ask for the truth, but she'll never believe
And she'll take what you give her as long as it's free
She steal like a thief
But she's always a woman to me...

- Tylko przy tobie to czułem... Tylko ty to potrafiłaś...
Usagi otworzyła oczy. Szeroko. Pomyślała, że to niemożliwe. Nie dzisiaj, nie on... Diamand. Patrzyła prosto w jego oczy. Nie widziała w nich wrogości. Widziała prawdę, której nigdy nie chciała zobaczyć. Jego miłość. Już nie chorą, obsesyjną. Głęboką i prawdziwą. Niespokojnie rozglądała się po pomieszczeniu, w którym przebywała. Dostrzegła drzwi. Zerwała się z łóżka i pobiegła w ich stronę. Jednak nie zdołała do nich dobiec. Słyszała jego szept, jakby był tuż przy niej:
- Królowa mojego serca, tylko przy tobie umiałem to nazwać... Kocham Cię...
Zasłoniła sobie uszy. Nie chciała tego słyszeć. Zbyt ją to bolało. Wspomnienia były wciąż żywe. Tamte okrutne wspomnienia... W końcu znów zobaczyła jego oczy naprzeciw siebie. Teraz były jakieś takie smutne.
- Wiem, że tego nie powiesz. Nie chcesz mnie zranić. Nie musisz. Ja wiem...
Odsunął się, odsłaniając wyjście. Spojrzała na niego przepraszająco i wybiegła...

And she'll promise you more
Than The Garden of Eden
Then she'll carelessly cut you
And laugh when you bleeding
But she'll bring out the best and the worst you can be
Blame it all on yourself
Cause she's always a woman to me...

Tym razem obudził ją jakiś upajający zapach. Otworzyła oczy. Nie znała tego miejsca. Było ono tak piękne, że poczuła się, jakby była w bajce. Wstała z łóżka. Nadal miała na sobie białą sukienkę. Wyszła na taras. Zapach był coraz mocniejszy. Poczuła się jak w raju. Tylko nie wiedziała, gdzie ten raj się znajduje...
- Witaj na Kimnoku, Króliczku.
Seyia. Uśmiechnęła się. Już chciała coś powiedzieć, kiedy zorientowała się, że żadne słowa nie chcą przejść przez jej gardło. Patrzyła tylko na mężczyznę stojącego naprzeciw niej. Tak wiele chciała mu powiedzieć, jednak nie mogła. Mówił za to on.
- Od naszego powrotu tutaj wiele się zmieniło. Za nasze zasługi Królowa Kakyuu podarowała nam męskie ciała. Już nie jesteśmy wojowniczkami. Teraz możemy być razem bez przeszkód...
Uśmiech zamarł na twarzy Usagi. Wiedziała, że oprócz przyjaźni nie może mu nic więcej zaoferować. Strach w jej oczach musiał dotrzeć do Seyi. Posmutniał.
- No tak, przecież nic oprócz przyjaźni mi nie obiecałaś. Nigdy... Nie będę Cię zatrzymywał. Wiem, że to uczucie już na zawsze będzie jednostronne...

She takes care of herself
She can wait if she wants
She's ahead of her time
And she never gives up
And she never gives in
She has changes her mind...

Od początku wiedziała, że tak właśnie będzie. Odkąd ją zobaczyła po raz pierwszy. Oczywiście, jej obraz jako księżniczki zawsze miała przed oczami, jednak w zderzeniu z realną osobą... Z Usagi... Sama nie wiedziała, kiedy ta dziewczyna zajęła poczesne miejsce w jej sercu. Sama nie wiedziała, co do niej czuje. Z wierzchu krucha, czasem wręcz eteryczna, a w środku pancerz ze stali. Trochę jej tego zazdrościła. Sama była raczej typem aspołecznym. Tyle, że miało to również swoje dobre strony. Właśnie dzięki temu mogła ją chronić. Dzięki temu była tak twarda i nieustępliwa. Jednak jej uśmiech i łzy sprawiały zawsze, że w jej sercu odzywała się jakaś tkliwa nuta. Coś, co nie pojawiało się nawet przy Michiru. Bała się to nazwać. Bała się tego uczucia, bo wiedziała, że nigdy nie zostanie odwzajemnione. Postanowiła więc trwać przy niej jako przyjaciółka, bo na nic innego w końcu nie mogła liczyć. W końcu taka była jej misja - chronić księżniczkę i księcia...

She is frequently kind
And she's suddenly cruel
She can do as she pleases
She's nobody's fool
And she can't be convicted
She's earned her degree
And the most she will do
Is throw shadow at you
But she's always a woman to me...

Gdzieś w jego głowie pojawiła się ta melodia. Dziwne, ale słowa były obrazem. Obrazem jego narzeczonej. Chyba właśnie w noc poprzedzającą ich ślub musiała wybrzmieć w jego głowie. Lekko rozchylił powieki. Usagi siedziała z przerażoną miną. Coś się jej przyśniło. Już chciał ją objąć i powiedzieć, że to tylko sen, kiedy zobaczył, że Usagi się rozgląda. Kiedy jej wzrok padł na niego, zobaczył jej czuły uśmiech. Taki, jakim obdarzała tylko jego. Wtuliła się w jego ramię i usnęła z tym uśmiechem na ustach. On również się uśmiechnął. Była jego kobietą, jego radością i smutkiem. Już na zawsze...


wtorek, 10 czerwca 2014

Always on my dreams

Po niezbyt udanej próbie konkursu (Van, ja pamiętam o tej drugiej jednorazówce), postanowiłam wrócić do sprawdzonej wersji ;)

Pytanie stałe: o kogo chodzi?

Proszę nie sugerować się grafiką ;)

Muzyka tutaj

Nagroda? Jasne, że jest. Oczywiście możliwość wybrania obrazka lub muzyki jako motywu przewodniego. Zwycięzcę proszę również o sprecyzowanie charakteru opowiadania, żeby później nie było rozczarowań. Ja się dostosuję ;)
_______________________________________

I've been waiting for you night after night
Like a shadow staying close to the light
Suddenly you stand beside me
And I see a milion burning stars...

To uczucie było nagłe. Spadło na nią jak grom z jasnego nieba. Zrozumiała to od razu, od kiedy tylko popatrzyła w jego oczy... Miłość. Tak, to musiało być to. Zakochanie, motyle w brzuchu i.... nic. Sparaliżowała ją własna nieśmiałość. Nie miała odwagi do niego podejść. Kiedy była blisko niego zatykało ją. Posyłała mu ukradkowe spojrzenia. Wiedziała, że to mało realne, aby ją zauważył. Ją, szarą myszkę, której poza kilkoma osobami nikt nie widział. Często wpatrywała się w jego zrobione ukradkiem zdjęcie i "rozmawiała" z nim. Choć tak mogła mu powiedzieć wszystko. Któregoś dnia zauważyła kartkę adresowaną do niej i podpisaną przez jej ukochanego. Była to propozycja randki. Ani chwili się nie zastanawiała. Później przeżyła najszczęśliwsze chwile swojego życia. Jednak jak się miało później okazać...

I believe I'm addicted to you
In your eyes I see dreams coming true
Finally I had found you
And now I will never let you go...

Miał powodzenie. Od zawsze. Nigdy nie zastanawiał się, jak to jest być sam, bo zawsze miał jakąś dziewczynę lub sympatię. Jednak kiedy tylko ją zobaczył, wszystkie inne odeszły w cień. Udawał, że nie widzi jej maślanych oczu, jej niby przypadkowych i ukradkowych spojrzeń. Chciał żeby do niego przyszła. Niestety, tak się nie działo. Dopiero po pewnym czasie, kiedy był już u granic nerwów, zrozumiał. Była zbyt nieśmiała, żeby zrobić ten pierwszy krok ku niemu. On go zrobił i zakochał się w niej bez pamięci. Jednak rzeczywistość była okrutna...

You are always on my mind
Always in my heart
And I can hear You call my name
On a mountain high

Jednak ich miłość przetrwała. Nawet jeżeli to tylko w ich myślach i snach wiedzieli... Kiedyś się znów spotkają i nic ich nie rozdzieli... Będą razem na zawsze.

Always on my mind
Always on my dreams
I wanna hold you close to me
Always on the time...


poniedziałek, 26 maja 2014

Let it shine...

Van, to jest to Shine, o którym wspominałam :)

Opowiadanie zazębia się z pewnym wątkiem ze Srebrnej Łzy i jest niejako jego rozwinięciem i kontynuacją, stąd też nowa kategoria - Spin off.
______________________________________

Who can ever tell the color of a soul
And the memories we keep from long ago?
Do we ever really know each other's past?
You can't go back to before
But tomorrow will brings even more

Tkwił tam sam. Nie liczył innych kapłanów i kapłanek. Zwyczajnie się nie widywali. W świątyni spędzał cały czas. I tak od wieków. Pamiętał wszystko, co wydarzyło się na ziemi. Zmieniała się. Jednak Elision był cały czas niezmienny. Stały. Mógłby przysiąc, że nawet gdyby spotkała ją zagłada, Elision by trwał. Choć bez udziału snów i marzeń...

Każdy dzień wyglądał tak samo. Każdy był piękny, tak samo jak piękne były marzenia i sny. Oczywiście Były tu miejsca koszmarów i tajemnic. Jak w całym wszechświecie musiały się równoważyć. Były ogrody wspomnień - również jego. Nie chciał jednak tak chodzić. Jemu wystarczyło malowidło na suficie świątyni. Było ono ukryte pomiędzy innymi. Tylko jego wzrok mógł je odnaleźć. Różowowłosa dziewczynka i biały skrzydlaty jednorożec. Z każdym dniem tęsknił za nią coraz bardziej. Często wracał do wspomnień. Były jego jedyną radością. Zwłaszcza teraz, kiedy wiedział, że jej nigdy nie będzie. Teraz istniała tylko we wspomnieniach...

So when nothing's ever really carved in stone
Remember that your heart is holding on
And when every seconds melts up in the past
Don't be afraid it will end
Only fear that it never began

Doskonale pamiętał jej śmiech. Jej ciepło. Jej poważne pytania i determinację. Właśnie to sprawiło, że się w niej zakochał. Chyba mógł mieć nadzieję, że z wzajemnością. Była jego przyjaciółką i powierniczką. Pierwszą i jedyną, jaką do tej pory miał. Od czasu jego powrotu do Elisionu jej nie widział. I nie zobaczy. Należała do przeszłości. Niby wiedział, że jest tylko fałszywym wytworem przyszłości, stworzonym tylko po to, żeby Usagi miała o co walczyć, ale... Jakaś jego cząstka nie mogła i nie chciała się z tym pogodzić. Mimo, że od początku o tym wiedział, to nie był na to przygotowany. Nie w taki sposób... Zamknął oczy. Chyba jego jedynym wyjściem było życie ze wspomnieniami...

Z zadumy wyrwało go radosne rżenie Pegaza. No tak, ten zawsze z radością wita wszystkich. Jednak teraz było coś, co przykuło jego uwagę. Jakaś różowowłosa dziewczynka usiłowała go dosiąść. Pomyślał, że to niemożliwe. Przecież Chibiusa... Jednak kiedy podszedł bliżej zauważył różnice. Dziewczynka nie znała go. Miała zupełnie inny kolor oczu, ale coś w jej spojrzeniu... Uśmiechnął się. Astrid, bo tak się przedstawiła miała to samo spojrzenie. Odesłał ją z powrotem do domu. Wiedział jednak, że to spotkanie nie było przypadkowe. Nadzieja, której zdawałoby się, że nie miał odżyła. Ona jeszcze o tym nie wiedziała, ale on, Helios już to wiedział. Po raz kolejny dostał szansę. I teraz jej nie zmarnuje...

Like the tide's gonna turn you will know, when it's cold
You're on your own but you're never alone
Shine, shine like the stars in the sky
Wipe your dust off you love
Let it shine...



poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Undo

Muzyka tu (trochę Eurowizją zalatuje, ale co tam ;))
______________________________________________

Silent... 
I can't wait here silent
Working up a storm inside my head
Nothing...
I just stood for nothing
So I fell for everything you said...

Wyjechała na kilka dni z miasta. Sama. Potrzebowała tego jak powietrza, zwłaszcza, że ono się zagęściło. Wrócił. Seyia wrócił i nie zamierzał z niej zrezygnować. Była w potrzasku. Sama nie wiedziała, co czuje. Z jednej strony Mamoru - człowiek, z którym łączyło ją niemal wszystko, a z drugiej Seyia, człowiek, który był, kiedy najbardziej potrzebowała wsparcia. Była zagubiona. Nie wiedziała, w którą stronę ma iść. Gdziekolwiek by się nie ruszyła, narażała się na cierpienie...
Siedziała nad brzegiem morza. Chciała coś zrobić, myśli krążące po jej głowie były nie do zniesienia. Ciągle miała przed oczami chwile szczęścia u boku Mamoru, ciągle miała wrażenie, że kiedy odwróci głowę nadbiegnie Chibiusa. Przy Seyi z kolei mogła być w pełni sobą - szaloną nastolatką, która uwielbia się wygłupiać i obżerać słodyczami. Udowodnił też, że zawsze może na niego liczyć. Nie wiedziała tylko czy to, co do niego czuje można nazwać miłością. Czy to uczucie przetrwa...
Oni sami jej tego nie ułatwiali. Jak nie jeden, to drugi chcieli znać jej decyzję. Ona sama z kolei nie potrafiła jej podjąć...

Trouble...
Baby I'm in trouble
Everytime I look into yours eyes
Save me...
Oh I'm gonna save me
Far away from all the crazy lies...

Noc nie przynosiła jej ukojenia. Sny przeplatały się ze sobą. Miała jeszcze większy mętlik w głowie. Niby wiedziała, że wydarzenia, w których był Seyia nie mogły wydarzyć się z Mamoru, ale jednak... Sama już nie wiedziała, kto jet ucieleśnieniem jej wymarzonego partnera. Z jednej strony ten opanowany mężczyzna, opoka, ten, który stał u jej boku od wieków, a z drugiej chłopak, który wdarł się niczym sztorm do jej umysłu i serca. Przyjaciel, który chciał być kimś więcej...
Wiedziała, że swoją decyzją któregoś zrani, być może zmieni przyszłość... Nie wiedziała, czy jest gotowa na taki krok. Bała się ewentualnych konsekwencji swojego wyboru. Mamoru nic jej nie obiecywał. Po prostu był. Seyia zaś... To już nie był ten sam chłopak, którego poznała w szkole. Ona zresztą też nie była tą samą Usagi. Teraz, po kilku latach dojrzała. Jednak jakaś mała cząstka tej dawnej Usy wyrywała się ku niemu. Zupełnie, jakby chciała zostawić to wszystko, co miała i ruszyć "na żywioł"...

Silent...
I can't wait here silent
Gotta make a change
And make some noise
Hear the rumble
Hear my voice...

Podjęła decyzję. Wreszcie się uporała z dręczącymi ją rozterkami. Teraz pozostawało tylko przekazać to zainteresowanym...
Umówiła się z nimi w parku. Uznała, że tam będzie mogła im to na spokojnie wyjaśnić. Kiedy jednak spoglądała im w oczy zaczęła myśleć o ucieczce. Cała odwaga ją nagle opuściła. Postanowiła jednak obserwować ich reakcje. Były one tak różne od siebie... Seyia przyglądał się jej niecierpliwie i z jakimś pewnym siebie uśmieszkiem na ustach. Mamoru z kolei z troską i miłością w oczach spokojnie ruszył w jej kierunku. Jak zahipnotyzowana ruszyła mu naprzeciw. Widziała reakcję Seyi. Widziała to niedowierzanie w jego oczach. Teraz wiedziała, że to nigdy nie była miłość. Zauroczenie owszem, ale nie miłość. W końcu odszedł, a ona znalazła się w ramionach Mamoru. Było jej bardzo smutno. Jednak wystarczyło tylko, że popatrzyła w jego oczy... Już wiedziała...

Undo my sad
Undo what hurts so bad
Undo my pain
Gonna get out, through the rain
I know that I am over you
At last I know what I should do
Undo my sad...